Historia ciaglej walki...

Opowiedz swoją historię. Jak długo chorujesz? Czy masz zaufanego lekarza? Czy szybko Cię zdiagnozowano? Czy zastosowane leczenie odniosło zamierzony skutek?
agachod1
Ekspert
Posty: 1668
Rejestracja: czwartek, 15 grudnia 2011, 21:01

Re: Historia ciaglej walki...

Post autor: agachod1 »

Coz nie mozna miec wszystkiego. Wam sie poszczescilo z szybkim wynajeciem mieszkanka, a my ciagle w jednym pokoiku. Marze o samodzielnym mieszkaniu z balkonem jednak z tego na co sie zanosi, nie bedzie to tak szybko. Tak wiec kochana trzeba sie cieszyc z tego, co jest, bo zawsze moze byc gorzej. A z tesknota za usmiechem dzidzi naprawde ciezko. Zdaje sobie z tego sprawe. Mysle, ze jeszcze wszystko przed toba. Na razie zadbaj o swoje zdrowie, a na reszte przyjdzie czas. Najwazniejsze, ze macie swoj kat, mozecie pozwolic sobie na prywatnosc. Pozdrawiam i zacze tylko pozytywnych mysli. :wink: :) :lol: 8)
Awatar użytkownika
EveLondon
Ekspert
Posty: 588
Rejestracja: niedziela, 28 sierpnia 2011, 10:16

Re: Historia ciaglej walki...

Post autor: EveLondon »

Wyszlo slonko... zeby zadzialalo na mnie... ostatnio jestem jakas bezsilna, bez energii smetna... snuje sie duzo leze ale ciagle czuje sie zmeczona... bylam w przychodni pogadac o moim kaszlu dalm i jakies silne antyalergincze znow zapomnialam spytac o testy mam jednak nadzieje ze to nie alergia. Pytalam o te moje stany depresyjne o brak energi, lekarz zalamal rece powiedzial ze moge wrocic do poprzednich tabeletek ale tak naprawde to tylko te teraz zatrzymaly okres wiec wytrwam do sierpnia i wizyty u ginekologa. Pytalam rowniez.. ciezko mi przychodzi to pisac, sex stal sie dla mnie udreaka jest coraz gorzej... lekarz wytlumaczyl na czym to polega i ze nie jest mi w stanie pomoc ze musze powiedziec o tym ginekologowi ale moze byc tak ze wsadza mnie pod noz ze to moze byc jedyna szansa na zabicie bolu na jakis czas. czas pokaze... przeczytalam na stronie organizacyji endometrizoy w uk na temat biegu charytatywnego 8.09 i chyba napisze do organizatorow czy moge sie zapisac a jesli nie daj boze by mnie kroili czy nie byloby problemu. moj Misio sceptycznie do tego podchodzi, widzi jak mecza mnie bole i nie dokonca rozumie dlaczego chce sie wystawic na kolejny bol. ale moglabym poznac inne kobiety i jakos sie wlaczyc... poza tym zapisalam sie na facebooku do grupy wsparcia w moim regionie maja na poczatku lipca spotkanie chyba sie wybiore.
ehhh do tego mam problemy w pracy nie bylam w stanie wziac pelnego etatu wiec strace spory kontrakt i bede musiala zaczynac wszystko od nowa... ehhh nic mi ostatnio nie idzie.. mam nadzieje ze u was lepiej i sciskam was goraco
"Ból jest jak tkanina. Im jest mocniejszy, tym więcej jest wart..."
Awatar użytkownika
gosiak76
Ekspert
Posty: 7372
Rejestracja: sobota, 22 maja 2010, 10:37

Re: Historia ciaglej walki...

Post autor: gosiak76 »

Chcialabym aby wszystko wygladalo lepiej - musisz naprawde porozmawiac z ginekologiem podczas wizyty o Twoich problemach i moze rzeczywiscie w tej sytuacji jedynym wyjscie bylby zabieg.
Poza tym mysle ze warto udac sie na spotkanie organizacyjne skoro jest w Twoim regionie - bedziesz miala sznase poznac kobiety chorujace na endo a takze nawiazac z nimi kontakt i byc moze nawiazesz przyjazn z taka osoba.
Ja nawiazalam przyjazn z dziewczynami chorujacymi na choroby nowotworowe - to pozwolilo mi spojrzec inaczej na swiat i zycie. Wiem ze trzea czerpac radosc z kazdej chwili ktora dostajemy od zycia.
Mam nadzieje ze slonko zadziala na Ciebie pozytywnie i troszke doda energii - czasem pogoda nas tez przytlacza i nie chce sie nic robic jak jest ponuro i ciagle pada.
Zycze wiecej usmiechu na twarzy i mam nadzieje ze dzieki lekom kaszel wkrotce minie. Pozdrawiam cieplutko :*
Zycie jest tajemnica - stawiajac kolejny krok nigdy nie wiesz co odkryjesz
Awatar użytkownika
hercik17
Ekspert
Posty: 1444
Rejestracja: środa, 9 marca 2011, 08:53

Re: Historia ciaglej walki...

Post autor: hercik17 »

Może rzeczywiście zabieg byłby dobrym rozwiązaniem,aby pozbyć się bólu.Nie możesz przecież ciągle tak cierpieć.Co do zmęczenia i stanów depresyjnych to doskonale cię rozumiem-też to przechodziłam.Na razie się uspokoiło,bo ciągnę chyba juz pół roku na witaminach i jest ok.A jak i przerwę-zmęczenie powraca.Nie wiem jaki to ma związek ale nie zastanawiam się nad tym.Ważne że wróciłam do "żywych" i normalnie funkcjonuję.Nie wiem jakim powodem sa u ciebie stany depresyjne i zmęczenie,więc nie wiem co ci poradzić.Mam nadzieję że słoneczko zadziała na ciebie i będzie lepiej.ściskam
"Codziennie upadam...codziennie się waham...codziennie podpieram...Ale dźwigam cały mój świat i dźwigać będę..."
Awatar użytkownika
EveLondon
Ekspert
Posty: 588
Rejestracja: niedziela, 28 sierpnia 2011, 10:16

Re: Historia ciaglej walki...

Post autor: EveLondon »

Dzieki kochane za wsparcie, mysle ze te tabeletki tak na mnie dzialaja ze jestem nie do zycia i wszystkie problemy ktore teraz mam... jestem w kontakcie z mila pania z organizacji i mysle ze nawet jesli nie bede mogla wystartowac to sie zapisze i sprobuje zebrac pieniadze na dalsze badania nad endo. dzis juz troszke lepiej... sloneczko pieknie swieci, szkoda ze jestem taka zagubiona... lapie sie ze jak mam wzdety brzuch ( a mam czesto i bardzo duzy) to glszcze sie i powtarzam nic ci nie bedzie, kiedys tu bedziesz a jak tylko sie ockne z tego to przeraza mnie ta mysl ... nic trzeba poczekac do sierpnia w przyszlym tyg zadzwonie do szpitala co z moja wizyta bo ciagle nie mam terminu.
Sciskam was goraco i slonecznie :*
"Ból jest jak tkanina. Im jest mocniejszy, tym więcej jest wart..."
Awatar użytkownika
gosiak76
Ekspert
Posty: 7372
Rejestracja: sobota, 22 maja 2010, 10:37

Re: Historia ciaglej walki...

Post autor: gosiak76 »

Mam nadzieje ze uda Ci sie wziac udzial w zorganizowanej imprezce przez organizacje - zycze abys uzbierala pokazna sumke ktora zostanie przekazana dla tej organizacji na dalsze badania.
Szkoda ze jestes zagubiona - chcialabym aby to sie zmienilo. Trzeba wobec tego zaczekac do wizyty u lekarza - skoro oni sie nie odezwali to dobrze ze bedziesz do nich dzwonila. Mam nadzieje ze nie czas do wizyty szybko zleci dzieki czemu uzyskasz pomoc abys ylo troszke lepiej.
Zycie jest tajemnica - stawiajac kolejny krok nigdy nie wiesz co odkryjesz
agachod1
Ekspert
Posty: 1668
Rejestracja: czwartek, 15 grudnia 2011, 21:01

Re: Historia ciaglej walki...

Post autor: agachod1 »

Ewelinko, smutno mi czytac co piszesz. Nawet nie wiesz jak bardzo twoje wpisy przypominaja moje mysli sprzed kilku mcy, kiedy to jeszcze nie bylo mnie na forum. Ja rowniez czesto czulam sie odepchnieta, nierozumiana, niedoceniona i ogolnie do bani. Jednak jakims zrzadzeniem losu, znalazlam sposob na podniesienie sie z psychicznego dolka. To wlasnie kontakt z innymi osobami chorymi na endo dal mi sile do tego aby nie upadac, a utrzymywac sie na powierzchni. Jezeli w twoim regionie jest mozliwosc zapisania sie do grup wsparcia, nie czekaj tylko skorzystaj z okazji. Byc moze bedzie to dla ciebie szansa na odnalezienie wlasnego ja, nowego ja. Moze to bedzie twoj sposob na odreagowanie choroby.

Kochanie moje, rozmawiaj z lekarzem na temat twoich dolegliwosci i okropnego samopoczucia. Mozliwe, ze Visanne dziala na ciebie tak dolujaco, mozliwe tez, ze naprawde mozesz potrzebowac zabiegu w celu usuniecia przyczyny twoich boli. Moze po zabiegu lekarz znowu zaleci kuracje Visanne i wtedy bedzie lepiej. Nic sie jednak nie zmieni jezeli ty nic w tym kierunku nie zrobisz. Zacznij dzialac i nie mysl o najgorszym. Bedzie dobrze. Ja trzymam za ciebie kciuki i zycze ci naprawde duzo duzo zdrowka. Nie poddawaj sie. Mysl pozytywnie. Dostrzegaj w swoim zyciu jak najwiecej dobrych, a nie zlych rzeczy. Sciskam mocno i tule cieplutko. :D
Awatar użytkownika
hercik17
Ekspert
Posty: 1444
Rejestracja: środa, 9 marca 2011, 08:53

Re: Historia ciaglej walki...

Post autor: hercik17 »

Ewelinko co u ciebie...daj znać jak się czujesz
"Codziennie upadam...codziennie się waham...codziennie podpieram...Ale dźwigam cały mój świat i dźwigać będę..."
agachod1
Ekspert
Posty: 1668
Rejestracja: czwartek, 15 grudnia 2011, 21:01

Re: Historia ciaglej walki...

Post autor: agachod1 »

Ewelinko, co u ciebie? Czy rozmawialas juz z lekarzem na temat twoich dolegliwosci? Daj znac co slychac. :D
Awatar użytkownika
EveLondon
Ekspert
Posty: 588
Rejestracja: niedziela, 28 sierpnia 2011, 10:16

Re: Historia ciaglej walki...

Post autor: EveLondon »

Witajcie kochane milo mi bardzo ze napisalyscie... zbieralam sie od piatku zeby do was napisac ale w piatek bylam w strasznie zlym stanie psychicznym i z niczym nie potrafilam sobie poradzic... Bylam na pogrzebie tej malej kruszynki mojej kolezanki i przyzylam taki szok i taka rozpacz rozlala sie na cale moje cialo i dusze. do tego byl to nie lada wysilek fizyczny wiec wrocilam do domu i z placzem zasnelam... czulam taki ogromny bol psychiczny jakby go miala na plecach a do tego bole fizyczne... Kiedy zobaczylam partnera mojej kolezanki wnoszacego na swoich rekach malusienka trumienke... i ja tak tulil jakby to byla ta kruszynka to nie moglam przestac plakac... kolezanka wybrala przesmutne piosenki ktore tylko to poglebialy a ona sama byla tak wycienczona i nie obecna ze i o nia zaczelam sie strasznie martwic. Wiem ze nie powinnam brac na siebie cudzych problemow ale tak mnie to dotknelo i zaczelam sie strasznie bac ze nie daj boze i ja to przezyje.... ale coz... jedno zycie sie skonczylo za szybko a drugie w sobote rano sie zaczelo ta moja niby przyjaciolka urodzila coreczke, tez kruszynka... pojechala z prezentami i potrzymalam chwile, chcialam dac mojemu na rece ale spanikowal i uciekl powiedzial ze boi sie ze jej krzywde zrobi hehe ... w niedziele pojechalismy popoludniu nad jezioro troche odetchnac i wkoncu sie troszke rozluznilam choc nie powiem spacer po lesie mnie zmeczyl i zaczely sie bole i problemy z oddychaniem. coraz bardziej mi sie wydaje ze mam alergie choc te tabeletki co mam na alergie juz mi dosc duzo pomogly zaczelam mniej kaszlec. Mam teraz duzo pracy wiec bole niestety sa, nogi i kregoslup daja mi w kosc no i skurcze jajnikow. juz powoli godze sie z mysla ze pewnie w sierpniu lekarz powie ze ide pod noz. Ale moze to i lepiej :) staram sie myslec pozytywnie o wszystkim i powstrzymywac zmiany nastrojow. Czas pokaze jak to dalej bedzie... sciskam was kochane i jeszcze raz dziekuje za troske :*
"Ból jest jak tkanina. Im jest mocniejszy, tym więcej jest wart..."
Awatar użytkownika
gosiak76
Ekspert
Posty: 7372
Rejestracja: sobota, 22 maja 2010, 10:37

Re: Historia ciaglej walki...

Post autor: gosiak76 »

Dobrze ze wypoczelas nad jeziorkiem - potrzebowalas relaksu i to bardzo mocno. Ewelinko na trudne dni proponuje Ci muzyke relaksacyjna - nawet taka do spania badz wyciszenia samej siebie abys mogla spokojnie poodychac wtedy i uciec od problemow.
Przykro mi ze wciaz jajniki daja o sobie znac - mam nadzieje ze wkrotce dowiesz sie kiedy masz wizyte u specjalisty a wtedy pewnie bedzie kilka opcji do wyboru w zaleznosci co dalej planujesz w swoim zyciu.
Co do malenstwa to czesto tak jest ze boimy sie wziac obce dzieci w obawie ze przypadkiem mozemy je skrzywdzic - podobno inaczej jest jak ma sie wlasne dzieciatko to wtedy nie mysli sie o tych obawach. Caluski i milego dnia bez trosk i smutkow :*
Zycie jest tajemnica - stawiajac kolejny krok nigdy nie wiesz co odkryjesz
vwd
Ekspert
Posty: 4069
Rejestracja: piątek, 23 października 2009, 14:24

Re: Historia ciaglej walki...

Post autor: vwd »

Wspolczuje Ci takich przezyc! Nie znam calej sytuacji, ale Twoj opis sprawil, ze zimny dreszcz przelecial mi po plecach. Smutny ten pogrzeb, przejmujacy... ale wreszcie sie odbyl, teraz trzeba zabrac sie za normalne zycie! :) Zycze Ci, abys szybko zajela mysli czyms innym, abys miala wiele powodow do usmiechu i abys nie odczuwala bolu :)
agachod1
Ekspert
Posty: 1668
Rejestracja: czwartek, 15 grudnia 2011, 21:01

Re: Historia ciaglej walki...

Post autor: agachod1 »

To byl przykry obowiazek isc na ten pogrzeb. Oby jak najmniej takich okazji. Lepiej zadbaj o swoj komfort psychiczny, bo takie sytuacje wplywaja na ciebie nie najlepiej. Mimo nawalu pracy staraj sie jak najwiecej wypoczywac. Rada Gosi jest jak zawsze trafiona. A co z ta grupa wsparcia? Bylas juz? Dowiadywalas sie szczegolow? Wiem, ze nie za bardzo masz czas, ale sprobuj spotkac sie z tym ludzmi. Moze kontakt z osobami, ktore podobnie jak ty, sa chore, sprawi, ze poczujesz sie lepiej i choroba nie bedzie cie juz tak przygniatac. Mysl pozytywnie Ewelinko. Sprobuj dostrzegac to, co jest dobre w twoim zyciu, a nie tylko to, co cie smuci. Moze wtedy znajdziesz w sobie sile, zeby przejsc przez to bez bolu, lez i cierpienia. I zagladaj do nas czesciej. Wtedy tez bedzie ci lzej. Caluje. :D
Awatar użytkownika
EveLondon
Ekspert
Posty: 588
Rejestracja: niedziela, 28 sierpnia 2011, 10:16

Re: Historia ciaglej walki...

Post autor: EveLondon »

Witajcie kochane moje... po pogrzebie naszczescie doszlam do siebie w sumie nie mialam czasu o tym myslec, duzooo pracy oczywiscie wszystko sie na mnie odbija ale chyba juz powoli przyzwyczajam sie do boli i do odmawiajacych mi posluszenstwa konczyn. Ale juz weekend i to wydluzony przez jubileusz krolowej wiec poniedzialek wtorek mam tylko po 2 godzinki. sprobuje troche sie zrelaksowac zapomniec o problemach i pracy.
Co do grupy wsparcia spotkanie dopiero za miesiac ale mam zamiar sie zaraz zglosic do biegu zeby zaczac zbierac pieniadze na endometrioze. sciskam was kochane i juz na wszelki wypadek zycze przyjemnego weekendu :*
"Ból jest jak tkanina. Im jest mocniejszy, tym więcej jest wart..."
Awatar użytkownika
gosiak76
Ekspert
Posty: 7372
Rejestracja: sobota, 22 maja 2010, 10:37

Re: Historia ciaglej walki...

Post autor: gosiak76 »

Ewelinko zycze wspanialego dlugiego weekendu i jak najwiecej wypoczynku zebys troszke odetchnela kochana :**
Zycie jest tajemnica - stawiajac kolejny krok nigdy nie wiesz co odkryjesz
agachod1
Ekspert
Posty: 1668
Rejestracja: czwartek, 15 grudnia 2011, 21:01

Re: Historia ciaglej walki...

Post autor: agachod1 »

Ewelinko postaraj sie jak najwiecej wypoczywac. Nawet w domowych obowiazkach niech cie wyreczy maz, a ty relaksuj sie przy muzyce, czytaj ksiazke, albo troszke sie przespij. Oszczedzaj sie jak tylko mozesz. Co do bolacych nog. Ja tez mialam ten problem, ale jakis czas temu kupilam sobie duty z MBT i teraz mimo zmeczenia, nie odczuwam juz tak dotkliwych boli jak przedtem. Moze i ty sprobuj rozejrzec sie za takimi butkami. Moze tobie tez pomoga. Pozdrawiam cie mocno i trzymaj sie. :D
Awatar użytkownika
EveLondon
Ekspert
Posty: 588
Rejestracja: niedziela, 28 sierpnia 2011, 10:16

Re: Historia ciaglej walki...

Post autor: EveLondon »

Dzieki kochane staram sie odpoczywam dzis od samego rana, relaksujaca kapiel i leze i ogladam filmy :) takze dobrze sie zapowiada :) pozniej chcemy skoczyc na zakupki i pozniej do kuzyna mojego na wieczor z boksem ( wiem wiem dziwne jak na kobiete ale lubie boks szczegolnie w towarzystwie dobrze sie wtedy bawie i wyladowywuje energie na kibicowanie:) )
Co do tych boli nog to nie tylko nogi to cale cialo nawet rece, nigdy tak nie mialam. tydzien temu pierwszy raz poczulam jakbym nie mogla ruszyc rekoma albo nogami taki paraliz mialam chwilowy, a wczoraj po calym tygodniu chcialam jeszcze ogarnac mieszkanie i jak juz powoli konczylam to przy odkurzaniu cale cialo zaczelo mi sie trzasc, znow cos w stylu paralizu tyle ze czulam jak sie trzese i ciezko mi bylo utrzymac sie na nogach i cos w rece - uparta ja oczywiscie nie przerwalam tylko dokonczylam hehe ostatnio tez mam momenty ze momentami czuje jak mi serce wali... nawet moj jak sie ostatnio przytulil to az odskoczyl ze zdzwienia ze tak mi serce wali. wtedy ciezko mi sie oddycha i mam bole w klatce tyle ze nie po stronie serca a po prawej tak bardziej pod obojczykiem kolo pachy, nie wiem jakies to dziwne, czasem sobie mysle czy to ja juz nie wariuje... moze to tylko provera tak na mnie dziala. Tak czy inaczej odpoczywam i wam tez zycze duzo odpoczynku :D :*
"Ból jest jak tkanina. Im jest mocniejszy, tym więcej jest wart..."
Awatar użytkownika
gosiak76
Ekspert
Posty: 7372
Rejestracja: sobota, 22 maja 2010, 10:37

Re: Historia ciaglej walki...

Post autor: gosiak76 »

Powinnas troche przystopowac i nie robic niczego na sile jezeli cialo nie daje rady - jezeli jednak mimo to starasz sie siebie przeforsowac to nic dziwnego ze czujesz sie bardzo dziwnie. Ja wiedzac ze nie czuje sie na silach czegos zrobic to tego nie robie gdyz wiem ze wtedy moge cierpiec jeszcze bardziej - prosze zastanow sie nad tym bo to nie zarty.
Zycie jest tajemnica - stawiajac kolejny krok nigdy nie wiesz co odkryjesz
agachod1
Ekspert
Posty: 1668
Rejestracja: czwartek, 15 grudnia 2011, 21:01

Re: Historia ciaglej walki...

Post autor: agachod1 »

Ewelinko, ja cie doskonale rozumiem, bo sama jak cos robie to nie lubie przerywac mimo dolegliwosci, ale ostatnio zrozumialam, ze nie warto tak na upartego. Lepiej chwile odpoczac, napic sie, a potem zobaczyc jak organizm bedzie reagowal gdy znow podejmiesz przerwana czynnosc. Moze wyprobuj ten sposob, a sama sie przekonasz czy to dziala. Ja co prawda nie mam bolu calego ciala, ale za to mam tak, ze brak mi sil, miesnie jakby mi dretwieja i robi mi sie slabo, albo dziwnie. Wtedy przerywam, siadam i daje sobie kilka minut. Popracuj nad zmiana organizacji pracy, bo inaczej bedziesz odczuwac tego nieprzyjemne skutki.

Pozdrawiam mocno i zycze udanego relaksu. :wink: :wink: :wink:
Awatar użytkownika
EveLondon
Ekspert
Posty: 588
Rejestracja: niedziela, 28 sierpnia 2011, 10:16

Re: Historia ciaglej walki...

Post autor: EveLondon »

Witajcie kochane dziekuje za dobre slowa i rady.
Postanowilam dzis zadzownic do szpitala zapytac o date wizyty bo wciaz nie mialam oddzewu. mily pan powiedzial ze mam wizyte 31.10... dopiero :( przez to ze bylam w szoku podziekowalam i sie rozlaczylam a teraz siedze i mysle czy powinnam czekac do pazdziernika. Juz nawet nie chodzi o ta nie pewnosc i objawy ktore mam ale jesli trafie na stol (zazwyczaj na laparoskopie czeka sie tu okolo 6 tyg to wyladuje przed swietami a mam zle doswiadczenia z zabiegow przed swietami bo tak ponad 2 lata temu skonczyly sie moje swieta wlasnie w szpitalu pod kroplowkami :( a jak mialabym czekac do nowego roku na operacje i wyniki i zebym mogla bez bolu sie pokochac i wkoncu zaczac jakos zyc to jakos mi sie nie usmiecha... sama nie wiem... z drugiej strony moze lekarz ma w tym swoj cel ze tak pozno mi ustalil... jak myslicie kochane tylko wy wiecie jakie mam teraz zamieszanie w glowie. sciskam
"Ból jest jak tkanina. Im jest mocniejszy, tym więcej jest wart..."
Awatar użytkownika
gosiak76
Ekspert
Posty: 7372
Rejestracja: sobota, 22 maja 2010, 10:37

Re: Historia ciaglej walki...

Post autor: gosiak76 »

Nie mam pojecia dlaczego dopiero na pazdziernik - jezeli jednak sie bedzie cos dzialo to zadzwon do szpitala czy daloby przyspieszyc wizyte - czasem jest to do zrobienia. Pozdrawiam.
Zycie jest tajemnica - stawiajac kolejny krok nigdy nie wiesz co odkryjesz
agachod1
Ekspert
Posty: 1668
Rejestracja: czwartek, 15 grudnia 2011, 21:01

Re: Historia ciaglej walki...

Post autor: agachod1 »

Koniec pazdziernika...hmh troche odlegly ten termin. Poza tym to tylko termin wizyty, a co z badaniami, oczekiwaniem na zabieg itd...? No nie wiem, ale objawy, ktore masz sa raczej niepokojace. Moze lepiej to przyspieszyc. A nie mozesz isc do lekarza jako nagly przypadek np? Moze to da do myslenia lekarzowi, ze naprwde dzieje sie cos niepokojacego. Czekam na dalszy rozwoj sytuacji i mam nadzieje, ze da sie cos zrobic zeby ta wizyta byla troszke szybciej. Zycze powodzenia. Trzymaj sie. :D
Awatar użytkownika
EveLondon
Ekspert
Posty: 588
Rejestracja: niedziela, 28 sierpnia 2011, 10:16

Re: Historia ciaglej walki...

Post autor: EveLondon »

Witajcie ... Chcialam zeby ktos dal mi kopa i powiedzail wprost zadzwon - idz szybciej albo poczekaj tak bedzie lepiej, jednak z kim nie rozmawialam nikt nie chcial mi pomoc w ten sposob, i chyba przez to ze tylko to siedzialo mi w glowie czwartkowej nocy mialam przedziwny a zarazem cudowny sen. pierwszy raz w moim zyciu snilam ze jestem w ciazy i to bylo takie realistyczne wszystko czulam i wogole ale byly w tym snie zle strony i jakies dziwne sytuacje. kiedys czytalam ze najwazniejsze decyzje powinno sie podejmowac przez sen. intensywnie myslec o problemie przed snem a odpowiedz przyjdzie sama i pierwszy raz to u mnie sie stalo. po tym snie wiedzialam ze w poniedzialek zadzwonie przyspieszyc, jednak dzis dostalam list ze szpitala. okazalo sie ze mialam szybszy termin na 8.08 czyli lekarz chcial mnie widziec po pol roku ale ze niestety musza zmienic mi termin na 31.10 i w syumie wychodzi na to ze i tak nie zmienie terminu ;/ chcialam zeby ostatniej nocy znow mi sie przysnil mi sie ten sen ale nie bylo mi dane... czuje sie jakbym troche zamknela sie w tym snie i nie chciala sie obudzic mimo ze byl troszke niepokojacy...
Tak czy inaczej te doswiadczenia ostatnich dni potwierdzily to czego nie chcialam wiedziec ze tak naprawde z endo i decyzjami co do lekarzy jestem sama...
Zycze wam przyjemnego spokojnego weekendu i pozdrawiam
"Ból jest jak tkanina. Im jest mocniejszy, tym więcej jest wart..."
Awatar użytkownika
gosiak76
Ekspert
Posty: 7372
Rejestracja: sobota, 22 maja 2010, 10:37

Re: Historia ciaglej walki...

Post autor: gosiak76 »

Czy ktos wytlumaczyl Ci dlaczego musza zmienic termin z poczatku asierpnia na koniec pazdziernika ?? Gdzie tkwil problem w tej decyzji ?? Mysle ze zawsze mozesz zadzwonic zeby lekarz mogl zobaczyc Cie wczesniej gdy beda jakies problemy - warto zadzwonic a byc moze udaloby sie nawet ustalic wizyte na koniec lipca. Zadzwon i porozmawiaj oraz dowiedz sie wszystkiego - przeciez chodzi tu o Ciebie a jak nie zadzwonisz to nie beda wiedziec ze cos sie dzieje a tak beda poinformowani i moga cos zrobic w tym kierunku.
Zycie jest tajemnica - stawiajac kolejny krok nigdy nie wiesz co odkryjesz
Awatar użytkownika
EveLondon
Ekspert
Posty: 588
Rejestracja: niedziela, 28 sierpnia 2011, 10:16

Re: Historia ciaglej walki...

Post autor: EveLondon »

No niestety nie napisali, napisali tylko ze bardzo zaluja ale musza zmienic termin i 31.10 sa mi w stanie zaproponowac. tak czy inaczej zadzwonie w poniedzialek jesli uda mi sie wrocic z pracy przed czasem. nie jestem w stanie dluzej czekac, chce wiedziec co dalej... zauwazylam ze moje liczenie dni sie zmienilo... kiedys bylo to odliczanie dni do weekendow lub wyjazdow do polski teraz licze tyle te pol roku od wizyty do wizyty i jest to przerazajace :( chcialabym przestac tak patrzec na to ale to jakos siedzi w glebi... przypomnialam sobie maly ale istotny szczegol ze snu... kiedy glaskalam brzuszek ciazowy nie mialam ani jednej blizny i teraz tak mysle ze ten sen mial mi pokazac jakby wygladalo moje zycie bez moich problemow z zoladkiem i endo... a nie bylo ciekawie bo byla jakas klotnia z tata ze nie odzywalismy sie do siebie, nie bylo mojego mezczyzny obok i zdaje sie ze mieszkalam w polsce bo umawialam sie z siostra na wypad na miasto... i chyba bylam stosunkowo mloda... moze za mloda na ciaze i stad klotnia z tata... dziwny sen i siedzi mi w glowie...dobra nie przynudzam sciskam was kochane i duzo relaksu zycze :*
"Ból jest jak tkanina. Im jest mocniejszy, tym więcej jest wart..."
agachod1
Ekspert
Posty: 1668
Rejestracja: czwartek, 15 grudnia 2011, 21:01

Re: Historia ciaglej walki...

Post autor: agachod1 »

Kochana Ewelinko, ja tez wierze w sny. Tez kieds mialam taki sen, ze nigdy juz pozniej nie mialam podobnego i nigdy tez nie zapomne tego snu. To nie jest nic smiesznego, bo w interpretacji tego snu, lezy twoja przyszlosc. Ewelinko, napisz prosze jeszcze raz jakie masz objawy. Tak sie zastanawiam, a moze jestes w ciazy wlasnie? U kazdej kobiety wyglada to kompletnie inaczej. Wiem, moze daje ci niepotrzebnie nadzieje. Moze to bzdura co napisalam, ale moze lepiej to sprawdzic. :D
A jezeli chodzi o przyspieszenie terminu, to Gosia dobrze ci napisala. Jezeli bedziesz milczec, zamkniesz sie w sobie, to nikt nie bedzie o niczym wiedzial i tym bardziej nie bedzie w stanie ci pomoc. Ja na twoim miejscu dzwonilabym, chodzilabym dotad, az do kogos by wreszcie dotarlo, ze masz problem i potrzebujesz pomocy. Uwazam, ze powinnam isc do lekarza i powiedziec, ze bardzo zle sie czujesz i natychmiast potrzebujesz konsultacji. Wiem, ze to trudne, ale czasem tak trzeba zeby ktos dostrzegl ze potrzebujesz pomocy. :D
Ewelinko, tak bardzo bym chciala zeby na twojej buzi czesciej goscil usmiech, zebys zaczela odczuwac radosc zycia. Chcialabym zeby twoje wpisy pelne byly pogody ducha, ale wiesz co. Wydaje mi sie, ze juz niedlugo tak sie wlasnie stanie, tylko musisz w to uwierzyc. Przyjdzie taki czas, ze to ty nas bedziesz podtrzymywac na duchu, pocieszac, wysylac sloneczka na otarcie lez. zycie to wielka zagadka i nigdy nie wiadomo co sie tak naprawde wydarzy. Dzisiaj jedni sa szczesliwi, a jutro moga plakac i ich zycie moze wywrocic sie do gory nogami i odwrotnie. Ten, kto dzis nie widzi sensu zycia, jutro moze stac sie najszczesliwszym czlowiekiem pod sloncem. Trzeba wierzyc, ze zly los sie odwroci i wszystko sie ulozy. Zycze ci tego z calego serca. Trzymaj sie i nie poddawaj, bo my jestesmy z toba. Pisz dalej co u ciebie. Caluje mocno i zycze duzo odwagi i sily. :wink: :wink: :wink:
Awatar użytkownika
EveLondon
Ekspert
Posty: 588
Rejestracja: niedziela, 28 sierpnia 2011, 10:16

Re: Historia ciaglej walki...

Post autor: EveLondon »

Dziekuje ci Agus za piekne i podnoszace na duchu slowa. Ja rowniez wierze w sny i w pewnym sensie wierze ze ten sen chcial mi pokazac ze nie bylabym tym kim jestem gdyby nie problemy ze zdrowiem. mysle ze moje sny odzwierdziedlaja moje mysli dnia codziennego to co siedzi zawsze we mnie nawet kiedy jestem szczesliwa.
Co do objawow i podejrzen ciazy to pod koniec marca tez tak z moim lekarzem z przychodni pomyslelismy ale testy pokazywaly negatywne a teraz... zeby byla ciaza potrzeba sexu a ja niestety nie daje rady. podczas wspolzycia mam tak nie wyobrazalny bol jakby mi ktos noz wbijal i rozrywal. dlatego lekarz w przychodni powiedzial ze mysli ze bez operacji sie nie obejdzie bo wyglada na to ze mam sporo zrostow i endo zszepilo ze soba scianki dlatego taki bol czuje.
Poza tym bole kregoslupa, ogolne zmeczenie, wzdecia i to co dla nas typowe... Jutro zadzwonie do szpitala i wyblagam szybszy termin... najbardziej brakuje mi zblizen z moim ale jak sobie przypomne ten bol to mnie paralizuje...
Wiesz kochana Agus to nie jest tak ze ja wiecznie nieszczesliwa jestem bo mam powody do radosci tylko jak kazda z nas mam dni kiedy nic nie ma sensu a dla mnie teraz to trudny czas wiedzac ze na 99% znow trafie pod noz nie ze sie boje czy panikuje ( za duzo razy juz to przeszlam by sie bac) ale nikt nie lubi szpitali ( choc ja lubie jak podaja narkoze :D ) ale wiem ze to moze byc najlepsze wyjscie ...
Teraz chce sie skoncentrowac na wyjezdzie do polski na 5 dni ... w piatek smigam zobaczyc rodzinke, moja cudna siostrzenice i mala fasolke w brzuchu mojej sis ktora bedzie moim chrzesniakiem badz chrzesniaczka :D
Sciskam was kochane :*
"Ból jest jak tkanina. Im jest mocniejszy, tym więcej jest wart..."
Awatar użytkownika
gosiak76
Ekspert
Posty: 7372
Rejestracja: sobota, 22 maja 2010, 10:37

Re: Historia ciaglej walki...

Post autor: gosiak76 »

Ewelinko mam nadzieje ze uda sie ustalic wczesniejszy termin w szpitalu jak tylko dowiedza sie o Twoim problemie ktory negatywnie wplywa na komfort Twego zycia. Daj znac jak poszlo i czy udalo sie cos wczesniej zorganizowac dla Ciebie.
Zycze rowniez milego pobytu w Polsce abys mogla na chwilke odetchnac od pracy.
Zycie jest tajemnica - stawiajac kolejny krok nigdy nie wiesz co odkryjesz
Awatar użytkownika
EveLondon
Ekspert
Posty: 588
Rejestracja: niedziela, 28 sierpnia 2011, 10:16

Re: Historia ciaglej walki...

Post autor: EveLondon »

Dziekuje Gosiu :*
Zadzwonilam dzis do szpitala nawet nie podawalam przyczyn poprostu zapytalam czy jest mozliwosc szybszej wizyty bo ta mi nie odpowiada i dostalam na 11.07 takze za miesiac :D bardzo sie ciesze mimo boli ktore dzis mam.
Dostalam dzis rowniez koszulke na bieg dla Endometriozy Uk ( organizacja charytatywna) ktory odbedzie sie na poczatku wrzesnia, z ktorej niesamowicie sie ciesze i dodala mi energii :D Teraz czekam na kontakt od nich z detalami mojego konta na ktore bede mogla zbierac datki dla tej wlasnie fundacji :D
Dolaczam zdjecie koszulki, w sierpniu mam jeszcze dostac numer startowy i medal za wziecie udzialu :D
Sciskam was kochane :*
tshirt.jpg
tshirt.jpg (60.96 KiB) Przejrzano 10866 razy
"Ból jest jak tkanina. Im jest mocniejszy, tym więcej jest wart..."
Awatar użytkownika
gosiak76
Ekspert
Posty: 7372
Rejestracja: sobota, 22 maja 2010, 10:37

Re: Historia ciaglej walki...

Post autor: gosiak76 »

Ewelinko tak bardzo sie ciesze ze udalo sie abys mogla byc widziana wczesniej przez lekarza - to dobre wiadomosci.
A koszulka jest wspaniala i mam nadzieje ze uda Ci sie wziac udzial w tej imprezie :)
Zycie jest tajemnica - stawiajac kolejny krok nigdy nie wiesz co odkryjesz
ODPOWIEDZ

Wróć do „Moja historia endometriozy”