Endo zabrało mi wszystko...

Opowiedz swoją historię. Jak długo chorujesz? Czy masz zaufanego lekarza? Czy szybko Cię zdiagnozowano? Czy zastosowane leczenie odniosło zamierzony skutek?
Awatar użytkownika
hercik17
Ekspert
Posty: 1444
Rejestracja: środa, 9 marca 2011, 08:53

Re: Endo zabrało mi wszystko...

Postautor: hercik17 » czwartek, 6 listopada 2014, 10:56

No z jednej strony to super,że mnie tak postrzegają...ale wiecie...jak ktoś mówi do Adiego - przyjdź z mamą a ja stoję obok,to jakoś mi głupio :oops: no ale pomału się przyzwyczajam. Adi jak na swój wiek wygląda bardzo poważnie,a do tego patrzy na mnie z góry :P ma 1,86 wzrostu :D.Co do tęsknoty to rzeczywiście jest to pewien rodzaj rozdarcia.Jak byłam w PL cieszyłam się strasznie,ale po paru dniach już tęskniłam za domem i chłopakami...wróciłam do Irlandii...czułam smutek,tęsknotę.Zupełnie jest tak jak mówi EveLondon...mam dwa domy.Po lekarzach latam jak głupia,teraz na szczęście doczekałam się na reumatologa.Jeszcze kardiolog i ginekolog...i wyjaśnić problem z moim brzuchem,bo ciągle mam nudności,odbija mi się po każdym jedzeniu,mam uczucie pełności i codziennie tak się męczę.Trochę poczytałam na ten temat i wszystko wskazuje,że powrócił mi zespół jelita wrażliwego.Miałam z tym problem po porodzie,trochę się leczyłam i było ok.Teraz jest masakrycznie.Ale od 2 tygodni staram się jeść mało a często i jem raczej same delikatne i lekkie potrawy.No i jest lepiej.Czyli wszystko wskazuje na to,że to znowu to choróbsko...jakbym ich miała mało :( Ha w dodatku wczoraj miałam bliskie spotkanie ze schodami :lol: :lol: :lol: potłukłam żebra i cały lewy bok,no ale żyję :)
"Codziennie upadam...codziennie się waham...codziennie podpieram...Ale dźwigam cały mój świat i dźwigać będę..."

Awatar użytkownika
Araja79
Ekspert
Posty: 858
Rejestracja: wtorek, 26 czerwca 2012, 13:18

Re: Endo zabrało mi wszystko...

Postautor: Araja79 » piątek, 7 listopada 2014, 22:49

O jak fajnie czytać takie rzeczy!!! I widzieć śmiech :) Wiadomo, są lepsze i gorsze dni, tego nie unikniemy... Ale dobrze, że jakoś wyszłaś z tego "dołka".
A wiesz, że ja z moją starszą córą też tak mam hahahha :) Jak jeszcze paliłam to oszłam z moja do kiosku po faje i nie wziełam ze sobą dowodu (no bo niby po co?) i pani z kiosku mi nie sprzedała tych papierosów. Moja córa to myślałam że się zleje na samym środku ulicy ze śmiechu a pani skwitowała to tylko "smarkule jedne, jarać im się zachciewa"... :lol: :lol: :lol:

Awatar użytkownika
EveLondon
Ekspert
Posty: 588
Rejestracja: niedziela, 28 sierpnia 2011, 10:16

Re: Endo zabrało mi wszystko...

Postautor: EveLondon » sobota, 8 listopada 2014, 13:47

Ojj tak te nasze dwa domy moga byc bardzo meczace, bo teskni sie i za jedyn i drugim... kiedy mam dni ogromnej tesknoty za Polska zawsze siadam i mysle no dobra wroce do polski i co? I bede nadal czula tesknote za Anglia, taka juz nasza dola zawsze bedziemy miec dwa domy. Kochana trzymam kciuki za wszystkie wizyty, wpsolczuje problemow z jelitami bo sama wiem jak to dziala na zycie, ja mam je nieustajaco i lekarze nie potrafia mi pomoc, dopiero jak bol bedzie nie dozniesienia laduje znow na stole a tego chce uniknac bo za chwile braknie mi jelit do wycinania. Trzymaj sie kochana :)
"Ból jest jak tkanina. Im jest mocniejszy, tym więcej jest wart..."

Awatar użytkownika
hercik17
Ekspert
Posty: 1444
Rejestracja: środa, 9 marca 2011, 08:53

Re: Endo zabrało mi wszystko...

Postautor: hercik17 » środa, 24 grudnia 2014, 15:25

Udało mi się do Was zajrzeć jeszcze przed świętami :) Tak krótko... szykuję wigilię u mnie w domu, ma przyjść siostra z rodziną. Wszystko jest w normie,w styczniu długo wyczekiwana wizyta u ginekologa.Pozdrawiam Was i składam Wam świąteczne życzenia.

Przed nami jedne z najpiękniejszych dni w roku, Święta Bożego Narodzenia. W domu rozchodzi się już zapach przygotowywanych potraw, pojawiła się pięknie przystrojona choinka, a wraz z nią prezenty, zewsząd płyną dźwięki najpiękniejszych kolęd. Jest to czas wyjątkowy, pełny ciepła i radości. Boże Narodzenie to taki szczególny czas, kiedy możemy być razem z tymi, których najbardziej kochamy i jest to na pewno prezent cenniejszy niż jakikolwiek inny. W te niezwykłe dni możemy choć na chwilę zatrzymać się, pozwolić sobie na chwilę refleksji, zastanowić się, co tak naprawdę jest w naszym życiu najważniejsze. Możemy zapomnieć o troskach i kłopotach dnia codziennego, a także nabrać energii na kolejne wyzwania. Atmosfera chwili, kiedy łamiemy się opłatkiem, otuleni zapachem choinki oraz przygotowanych wigilijnych potraw, jest naprawdę magiczna. Niech ta magiczna noc wigilijnego wieczoru przyniesie Wam spokój i radość. Niech każda chwila świąt Bożego Narodzenia żyje własnym pięknem, a Nowy Rok obdaruje Was pomyślnością i szczęściem.
"Codziennie upadam...codziennie się waham...codziennie podpieram...Ale dźwigam cały mój świat i dźwigać będę..."

Awatar użytkownika
EveLondon
Ekspert
Posty: 588
Rejestracja: niedziela, 28 sierpnia 2011, 10:16

Re: Endo zabrało mi wszystko...

Postautor: EveLondon » poniedziałek, 5 stycznia 2015, 15:04

Kochana z opoznieniem Szczesliwego Nowego roku :) Mam nadzieje ze spedzilas milo i spokojnie czas bez bolu :)
Daj koniecznie znac po wizycie u ginekologa !! Trzymam kciuki kochana!!
PS chyba cie widzialam na FB jak znow trafie wysle zaproszenie ;p
"Ból jest jak tkanina. Im jest mocniejszy, tym więcej jest wart..."

Awatar użytkownika
gosiak76
Moderator
Moderator
Posty: 7373
Rejestracja: sobota, 22 maja 2010, 10:37

Re: Endo zabrało mi wszystko...

Postautor: gosiak76 » piątek, 9 stycznia 2015, 12:48

Gosienko zycze wszystkiego najlepszego w Nowym Roku i wspaniale ze sie odezwalas bo dawno juz Cie nie widzialam chociaz sama tez nie mam czasu zbyt czesto tu bywac ostatnio.

Jak sie ostatnio czujesz ?? Mam nadzieje ze swieta spedzilas bardzo milo. Cos nowego upieklas na swieta ?? Buziaki.
Zycie jest tajemnica - stawiajac kolejny krok nigdy nie wiesz co odkryjesz

Awatar użytkownika
hercik17
Ekspert
Posty: 1444
Rejestracja: środa, 9 marca 2011, 08:53

Re: Endo zabrało mi wszystko...

Postautor: hercik17 » sobota, 12 września 2015, 18:28

Hej kobietki :) oj długo mnie tu nie było, bardzo długo. Przyczyna - ciągle zabiegana. Zaraz Wam streszczę co się u mnie działo. Jeśli chodzi o endo to zaczęły się kłopoty. Odkąd jestem na Qlaira endo dało mi spokój. Od kilku miesięcy jednak bóle się nasilają. Boli praktycznie codziennie, ale ból jest do wytrzymania. W piątek mam decydującą wizytę u ginekologa, bo na 21 września mam termin laparoskopii. Na ostatniej wizycie o dziwo podobno pani doktor nie widziała torbieli. Szczerze przyznam, że trochę mi się to nie podobało, bo przez 15 minut nie mogła znaleźć jajnika. Stwierdziła że nie wie dlaczego mnie boli i trzeba zajrzeć od środka. Ja oczywiście nie chciałam się zgodzić z jej opinią, bo dlaczego mają mnie kroić skoro nic się nie dzieje? Tłumaczyłam jej, że każda kolejna operacja jest gorsza, bo endo się roznosi itd. Mówiłam, że w gorszym stanie byłam w PL i ratowałam się jak mogłam przed operacją. A ona do mnie -to po co do niej przyszłam? Kobieta mnie załamała...mówię, że w PL lekarza próbowali innych sposobów np. zmiany leczenia...ech szkoda gadać. Wolałam leczyć się w PL. Także czekam do wizyty, ale tak łatwo nie dam się pokroić. Kilka tygodni temu zauważyłam u siebie taki objaw: w pozycji leżącej lub półleżącej miałam problemy z oddychaniem. Czułam jakby ktoś położył mi cegłę na klatkę piersiową - okropne uczucie. Myślałam, że to może od tych problemów z sercem. Jednak przedwczoraj kiedy położyłam się spać to była tragedia. Dwie godziny się męczyłam, próbowałam zasnąć na siedząco bo inaczej się nie dało. Na drugi dzień nawet już w pozycji siedzącej czy stojącej miałam to uczucie, które powodowało uporczywy, suchy kaszel. Poszłam do lekarza, wybłagałam rtg ( bo inaczej się czeka 2 tyg.) czekam na wyniki - bez leków, bez diagnozy :( męczę się okropnie. I tak sobie myślę czy to mogą być przerzuty endo do płuc? Czy któraś z Was może cokolwiek na ten temat powiedzieć? W internecie jest bardzo mało info na ten temat. Pomóżcie...
"Codziennie upadam...codziennie się waham...codziennie podpieram...Ale dźwigam cały mój świat i dźwigać będę..."

Awatar użytkownika
EveLondon
Ekspert
Posty: 588
Rejestracja: niedziela, 28 sierpnia 2011, 10:16

Re: Endo zabrało mi wszystko...

Postautor: EveLondon » poniedziałek, 14 września 2015, 16:08

Hej Herciku wieki nie pisalysmy. Przykro mi ze u ciebie nie najlepiej widze ze jedziemy na tym samym wozku. Powodzenia z ta wizyta.
Co do tego uczucia to mam jakby cos podobnego, szczegolnie kiedy leze na plecach badz na lewej stronie. to tak ciezko mi sie oddycha, cos jakbym miala za malo miejsca w plucach. chyba tez pojde poprosic jakies badania. Choc czasem sie zastanawiam czy ja juz poprostu nie panikuje... Trzymaj sie kochana
"Ból jest jak tkanina. Im jest mocniejszy, tym więcej jest wart..."

vwd
Moderator
Moderator
Posty: 4069
Rejestracja: piątek, 23 października 2009, 14:24

Re: Endo zabrało mi wszystko...

Postautor: vwd » środa, 3 lutego 2016, 14:09

hercik17 pisze:Hej kobietki :) oj długo mnie tu nie było, bardzo długo.
ciagle zabiegana? Tytul Twego postu: "Endo zabralo mi wszystko" dzwieczy mi w uszach... Hercik, chyba teraz nie jest tak zle, co?! jak sobie radzisz?

domowniczka
Ekspert
Posty: 1507
Rejestracja: wtorek, 30 marca 2010, 10:05

Re: Endo zabrało mi wszystko...

Postautor: domowniczka » czwartek, 11 lutego 2016, 13:35

hercik17 pisze:czekam na wyniki - bez leków, bez diagnozy :( męczę się okropnie. I tak sobie myślę czy to mogą być przerzuty endo do płuc? Czy któraś z Was może cokolwiek na ten temat powiedzieć? W internecie jest bardzo mało info na ten temat. Pomóżcie...
hercik17, i co sie okazalo? co z tym endo u Ciebie? Ty nadal jest poza PL? Tu na forum byla dziewczyna co miala endo w plucu, chyba Joanna?! ale to dawno temu sie odzywala.
Hercik, wytypowalam Cie do pewnej zabawy, bo mysle, ze jestes zabawowa laska :P Dlugo szukalam Twego watku, bo go strasznie zakurzylas.
Uwaga!
Zapraszam Cie do dyskusji: Co Cie najbardziej denerwuje? Gdy odpowiesz na to pyt., typujesz 3 osoby z forum, ktorym rowniez je zadajesz (na ich watkach) :)
To taki forumowy lancuszek, nieszkodliwy, sympatyczny, ale nie wolno go przerwac! :D Zaczynamy?
hercik17, Co Cie najbardziej denerwuje?

Awatar użytkownika
hercik17
Ekspert
Posty: 1444
Rejestracja: środa, 9 marca 2011, 08:53

Re: Endo zabrało mi wszystko...

Postautor: hercik17 » poniedziałek, 15 lutego 2016, 16:10

Witaj domowniczko :) Oj zakurzyłam wątek niesamowicie :) ale cieszę się że mnie pamiętasz... Jeśli chodzi o łańcuszek, to przyznam szczerze, że ich nie znoszę :P Ale dziś mam dobry humor więc ok. Co mnie najbardziej denerwuje? - najbardziej mnie denerwuje, gdy ludzie wykorzystują moją bezinteresowną pomoc, albowiem jestem człowiekiem który nie potrafi powiedzieć ''nie''. Po raz kolejny mnie wykorzystali i wyrzucili :(

Nadal jestem po za PL, ale co raz częściej krążę między Irlandią a Polską. Już tłumaczę dlaczego...
Pod koniec stycznia byłam w PL, odebrać dowód osobisty. Przy tej okazji odwiedziłam mojego dawnego lekarza sprzed 10 lat, aby dowiedzieć się co słychać u mojej koleżanki endo. Wstępne badanie nie wykazało większych nieprawidłowości. Chciałam z nim porozmawiać o zmianie leku na duphaston, ponieważ pomyśleliśmy z mężem o ostatniej próbie starań o poczęcie dziecka. Zlecił wykonanie podstawowych badań: morfologia, mocz, TSH i toksoplazmoza. Do tego pobrał cytologię, gdyż zauważył nadżerkę. Przypomniał mi o tym, że w moim przypadku po dysplazji każdy stan zapalny, każda nadżerka jest niebezpieczna i muszę na bieżąco być pod kontrolą ginekologiczną. Usg nie wykazało większych zmian. Wróciłam do Irlandii, czekając na wynik cytologii. Niestety okazało się, że cytologia nie wyszła najlepiej. Natychmiast zlecił kontynuację leczenia. W międzyczasie dotarłam do swojego lekarza pierwszego kontaktu w Irlandii w celu umówienia wizyty do ginekologa, gdyż wiedziałam, że nadżerki nie mogę bagatelizować. Kiedy powiedziałam o nadżerce, pani doktor na mnie dziwnie spojrzała i powiedziała, że tego się nie leczy. Choć z reguły jestem wygadaną osobą, to w tym momencie mnie zatkało. Wyciągnęłam z torebki leki, które przepisał mi ginekolog w PL i powiedziałam, że chciałam kontynuować leczenie. Oczy pani doktor zrobiły się jeszcze większe. Powtórzyła tylko kolejny raz, że tego się nie leczy. No i w ten sposób jestem teraz rozerwana pomiędzy Polską a Irlandią. Tutejsza służba zdrowia pozostawia wiele do życzenia. Cytologia przysługuje każdej kobiecie raz na trzy lata. Po porodzie nie ma żadnej kontroli ginekologicznej - uważają, że to zbyteczne. Brak foteli do badań ginekologicznych było dla mnie wielkim zaskoczeniem, ale dziś już wiem czemu ich nie ma. Bowiem nie przeprowadza się tu zwyczajnego badania ginekologicznego tzn. najprościej jakby to ująć lekarz nie zagląda panią między nogi. Powód? jest to upokarzające i wbrew ich zasadą. Rozwijające się zapalanie oskrzeli - żaden problem. Jak już się rozwinie i będziesz się słaniać po podłodze z 40 - stopniową gorączką dopiero dostaniesz antybiotyk. To tylko kilka przykładów...
Między innymi dlatego zastanawiam się nad całkowitym usunięciem szyjki macicy. Nie chcę żyć w ciągłym strachu że powróci to, co kilka lat temu. Na razie jestem na lekach, potem lecę na kontrolę do PL i będę rozmawiała o tym z moim lekarzem.
"Codziennie upadam...codziennie się waham...codziennie podpieram...Ale dźwigam cały mój świat i dźwigać będę..."

domowniczka
Ekspert
Posty: 1507
Rejestracja: wtorek, 30 marca 2010, 10:05

Re: Endo zabrało mi wszystko...

Postautor: domowniczka » wtorek, 16 lutego 2016, 13:22

Czesc Hercik :mrgreen: Jak milo Cie widziec!!!!
ale co Ty piszesz :shock: tak zle lecza w I. Az wierzyc sie nie chce! Moze trafilas na takiego lekarza... kt. wierzy tylko w met. naturalne, albo nie lubi obcokrajowcow.
hercik17 pisze:jestem człowiekiem który nie potrafi powiedzieć ''nie''. Po raz kolejny mnie wykorzystali i wyrzucili
kto Cie wyrzucil?? i dlaczego nie mowisz "nie"? jak Ci kaza skoczyc z mostu to skoczysz? Kochana, dzis takie czasy, ze najpierw odp. sie "Nie", a dopiero po chwili " no dobra, ewentualnie" :P Nauczysz sie, tylko zacznij trenowac :lol:
hercik17 pisze:Jeśli chodzi o łańcuszek, to przyznam szczerze, że ich nie znoszę
tymbardziej dzieki!
domowniczka pisze:Gdy odpowiesz na to pyt., typujesz 3 osoby z forum, ktorym rowniez je zadajesz (na ich watkach)
teraz tylko jeszcze prosze o wypelnienie drugiej czesci lancuszka 8) Naprawde, dobrze Cie widziec :) a co slychac u syna?

Awatar użytkownika
hercik17
Ekspert
Posty: 1444
Rejestracja: środa, 9 marca 2011, 08:53

Re: Endo zabrało mi wszystko...

Postautor: hercik17 » czwartek, 18 lutego 2016, 15:02

Domowniczko niestety leczenie tak tu wygląda. Jadąc tu miałam nadzieję, że będzie lepiej niż w PL, ale niestety zawiodłam się. Co do łańcuszka, to gdzie nie weszłam tam już wszędzie było to pytanie :(
U syna wszystko ok. Relacje między nami są super. Facet mi dorasta i chce uciekać z domu :( Ma swoje ambitne plany, w tym roku kończy College i zamierza uczyć się uczyć dalej. Oczywiście złożył już papiery na informatykę :) Właśnie dziś leci do PL z dziewczyną na jej 18- ste urodziny. 10 dni chata wolna :D :D :D i zero matczynych obowiązków :) ( chociaż z drugiej strony ja to kocham )

Udało mi się nawet dopisać dalszy ciąg mojej historii endometriozy... kurczę książka by z tego wyszła :D
"Codziennie upadam...codziennie się waham...codziennie podpieram...Ale dźwigam cały mój świat i dźwigać będę..."

vwd
Moderator
Moderator
Posty: 4069
Rejestracja: piątek, 23 października 2009, 14:24

Re: Endo zabrało mi wszystko...

Postautor: vwd » piątek, 19 lutego 2016, 14:39

hej! od razu sie cos zaczelo dziac, gdy sie pojawilas! Ty zawsze piszesz cos ciekawego, ale zeby tak zbyc domowniczke
hercik17 pisze: gdzie nie weszłam tam już wszędzie było to pytanie
przeciez tu jest zapisanych 5 tys. uzytkownikow, strzel do kogos kto dawno nie byl, a moze to bedzie bodziec dla niego, aby sie odezwac. Hercik, intensywnie szukam ksiazki dla mojej kolezanki, kt. choruje na raka (jajnikow)-polecisz cos?

Awatar użytkownika
hercik17
Ekspert
Posty: 1444
Rejestracja: środa, 9 marca 2011, 08:53

Re: Endo zabrało mi wszystko...

Postautor: hercik17 » poniedziałek, 22 lutego 2016, 12:51

Kochana polecę, oczywiście. Nie dawno pisałam o niej w naszym wątku o książkach. Ale odkąd rzadko tu wpadam on chyba obumarł :oops: Ja nie przepadam za książkami które mają sprawić, że moje życie będzie idealne, poukładane i proste. Moim zdaniem nie ma jednej recepty na szczęście czy miłość. Sami musimy ciężko pracować nad tym, aby nasze życie było takie jak my chcemy. Pierwszy zbiór felietonów '' Bóg nigdy nie mruga'' dostałam od osoby, która dobrze mnie zna i wiem, że podsunęła mi tę książkę nie przypadkiem - a od serca. Przeczytałam jednym tchem, wiele razy stawiając duży znak zapytania nad swoim życiem. Składa się z 50 felietonów, 50 lekcji nie łączących się ze sobą, ale wspólnie tworzących spójną całość. Można wyciągnąć z niej wiele motywacji, inspiracji i lekcji życiowych.
,,Najpierw załóż maskę tlenową sobie, a później martw się o resztę, bo inaczej nie pomożesz nikomu - łącznie ze sobą''.
Autorka również przeszła chorobę nowotworową. Mnie ta książka postawiła na nogi - dostałam kopniaka. Miała ochotę czytać ją codziennie i wypisać na ścianie z niej cytaty :lol: Jest też druga część: '' Jesteś cudem''. Mnie poniosła pierwsza część, choć warto przeczytać i drugą.
"Codziennie upadam...codziennie się waham...codziennie podpieram...Ale dźwigam cały mój świat i dźwigać będę..."


Wróć do „Moja historia endometriozy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości