Moja historia

Opowiedz swoją historię. Jak długo chorujesz? Czy masz zaufanego lekarza? Czy szybko Cię zdiagnozowano? Czy zastosowane leczenie odniosło zamierzony skutek?
mala9009
Początkujący
Posty: 1
Rejestracja: czwartek, 2 maja 2019, 23:50

Moja historia

Postautor: mala9009 » piątek, 3 maja 2019, 00:44

Witajcie,

Nie wiem od czego zacząć, hmm...
Zacznę tak, mam 29 lat do nie dawna nie wiedzialam o istnieniu endometriozy.

Jak pomyślę sobie od kiedy towarzyszyla mi endometrioza, to odkąd zaczęłam miesiaczkowac.
Miesiączka była najgorszym dniem w moim życiu, to był horror...
Wymioty, omdlenia, biegunka. .. obfite krwawienia oraz ból który nie dało opisać się.
Zawsze myślałam że to takie normalne, i ma tak kazda kobieta ale nie...
Po 20 roku życia pojawiły się krwawienia lub coś w postać czekoladowej krwi.
Czułam się jakbym miała cały miesiąc miesiączke, a gdy miałam miesiączkę zupełnie przestałam funkcjonować w pracy (ciągle wolne) bo nie dało się wytrzymać. ..
W szkole i na studiach (ciągle wolne).

Stosunek zawsze był bolesny a przy tym zawsze krwawilam. .. było to krępujące w dodatku coraz bardziej nie mogłam zrozumieć czemu jestem kobietą?!!

Po 20 roku życia, zaczęła się walka o wyjaśnienie co mi jest i dlaczego ...

Mialam coraz wiecej torbieli i innych rzeczy, a jedyną rzeczą jaka proponował lekarz to tabletki hormonalne :|
Zjadlam ich mnóstwo, każdy lekarz inne leczenie.
Po operacji brzucha (wyrostek robaczkowy) a potem (pęcherzyków zolciowy) pojawił się w moim pępku mały babel. .. który w sumie nie przeszkadzał mi do czasu kiedy zaczynał krwawic...
Był wycinany, wyciskany. .. wyszarpany...
Każdy lekarz w Polsce uważał ze mam jakieś widzi mi się. ..i nikt nie wierzył mi ze krwawiez tego miejsca.

Lata mijały, a ja prócz wydawania pieniędzy na wszelkie badania od zwyklych ginekologów do profesorów nic nie zmienialo się. ..
Moja samoocena była coraz gorsza, bol był coraz gorszy.

W wieku 28 lat przeprowadzilam się na Islandię, przestalam brać wszelkie tabletki i probowalam sie z tym pogodzić.
Po świętach w 2018... zaczelam chorować, takie tam przeziębienie i gorączka ... do tego doszła grypa żołądkowa.
Myślałam że jestem zdrowa... i wrocilam do pracy.

I ten dzień będę pamiętać do końca życia 15 styczeń 2019...
Trafiłam na SOR... z gorączka i bólem brzucha.
Opieka lekarska jest tu troszkę inna, ale za nim trafiłam w odpowiednie ręce to przeszłam przez 3 szpitale.
Okazało się ze mam SEPSE, zakażenie było wszędzie. ..
Dosłownie umieralam.
2 tygodnie leżałam w szpitalu, to były najgorsze tygodnie w moim życiu.
Lekarze uratowali mi życie, i zrobili wszystko. ..
Za ci jestem wdzięczna do końca zycia.
* jeśli chodzi o SEPSE, skutków ubocznych było o wiele wiecej, chciałam tylko w skrócie to opisać.


Gdy wyszłam z szpitala, i musialam iść na kontrolę.
Powiedzialam ze boli mnie lewy jajnika, i w sumie odkad pamiętam krwawie, mam bardzo długie o bolesne miesiączki.
Lekarz był bardzo zdziwiony. ..
Ale po zbadaniu mnie, okazało się ze mam 2 torbiele...
A w lewym jajniki coś się działo, i powiedzieli ze muszą mnie ponownie otworzyć i sprawdzić.

Na kolejnej wizycie chirurg ginekolog powiedziala mi ze mam endometrioze, i zauważyła to po moim pepku.
Tym małym babelku.
Wyjaśniła mi ze w tej sytuacji po zakażeniu krwi nie jest w stanie powiedzieć mi jak zakończy się operacja.
Wstępnie miał zostać wycięty jeden jajnik.
Ale zgodziłam się na wszystko.

Po 5 godzinach na stole operacyjnym gdy już byłam w stanie rozmawiać, chirurg powiedziała mi ze musiała wyciąć obydwa jajowody... a żeby zajść w ciążę mogę tylko in vitro ale nie daje też gwarancji...

Płakałam i płakałam. ..
Juz sama nie wiedziałam czy z szczęścia czy z tego co straciłam. Za dużo emocji.
Po 2 dniach, wypuscili mnie z szpitala...

Po tygodniu czułam się jak bym dostała nowe życie, nie było krwawienia, bólów brzucha, problemow zalatwianiem się itd.
Czułam się rewelacyjnie!
Dostałam nowe życie.

30 kwietnia, miałam ostatnia kontrole w szpitalu. Chirurg pokazał mi zdjęcia z operacji i jak mocno ucierpiał mój organizm przez endometrioze.
Miałam najwyższe stadium, krwawiłam z każdego miejsca, pęcherz itd. Moje narządy były sklejone, jajniki były na środku macicy w dodatku odwrócone, jelita przyklejone do macicy, watroba nie mogła ruszyć się. ..
Czekoladowa krew wszędzie.
Jajowody były tak zapchane i niestety zostały wycięte.
Na moich narządach były sieci jakie robią pająki.
Lekarka powiedziała ze normalny człowiek by tego nie przeżył co ja...
Mój prog bólu był tak wysoki.
Powiedziała ze jest w szoku ze tyle lat musiałam cierpieć i żaden lekarz w Polsce tego nie zauważył.
Powiedziała tez, ze każda dziewczynka na Islandii która ma obfite miesiaczkowanie i bolesne.
Jest badana pod kątem endometriozy aby wcześnie została wykryta i została jej udzielona odpowiednia pomoc learska.
W tej chwili mam wszczepiony implant Zolatex który wywołuje oszukana menopauze.
Czuje się bardzo dobrze, tylko czasem mam te uczucia gorąca. ..
Dlatego tez mam zacząć brać tabletki hormonalne aby sprawdzić czy objawy nie znikną.
Mam zagwarantowana opiekę i nikt już nie pozwoli żebym tak cierpiala.
Zastanawiam się nad jakaś opieka psychologiczna bo to wszystko co tu opisałam jest ogromnym przezyciem.
Kończąc ta historie, badajmy się i nie pozwólmy sobie wmówić ze to normalne bo jesteś kobietą!

Wróć do „Moja historia endometriozy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości