Kobiety w trakcie miesiączki to histeryczki.

Opowiedz swoją historię. Jak długo chorujesz? Czy masz zaufanego lekarza? Czy szybko Cię zdiagnozowano? Czy zastosowane leczenie odniosło zamierzony skutek?
Rud22
Początkujący
Posty: 1
Rejestracja: wtorek, 15 lipca 2014, 14:17

Kobiety w trakcie miesiączki to histeryczki.

Postautor: Rud22 » wtorek, 15 lipca 2014, 15:21

Założyłam nowy wątek o dość kontrowersyjnym tytule. Może na początek się przedstawię. Mam na imię Kasia i mam 22 lata. Obecnie mieszkam w Krakowie. Odkąd pamiętam zawsze miałam bolesne miesiączki. Bóle brzucha, pleców, czasami nawet nóg. Miały takie nasilenie, ze ciężko było mi wstać z łóżka, a nawet się wyprostować. Czasami dochodziły do tego mdłości i omdlenia.Co słyszałam od lekarzy ? To normalne. Pomogą środki rozkurczowe, przeciwbólowe. I owszem, może pomagały ale do czasu. Wyjechałam na studia, pierwszy miesiąc w obcym mieście. Poranny ból brzucha - okej, nic się nie dzieje, to tylko okres, wstaje ból zaczyna się nasilać, wymiotuje i ląduje na podłodze. Cuci mnie moja współlokatorka, jej koleżanka dzwoni po karetkę. Karetka nie przyjedzie, ponieważ nie ma zagrożenia życia. - cytując. Jedziemy do szpitala. Tam na wejściu usłyszałam, ze jestem histeryczką, że to że boli przy okresie to normalne, ze takie rzeczy się zdarzają. Każdy patrzył na mnie jak na skończoną idiotkę, nie dostałam nawet głupiego zastrzyku przeciwbólowego, za który wtedy mogłabym oddać wszystko. Wróciłam do domu. Poszłam do ginekologa, który stwierdził że mam "jakąś tam torbiel" na jajniku, ale powtarzając ulubione stwierdzenie lekarzy: "to normalne" i nie mam się czym stresować. SAMA poprosiłam go o tabletki anty, bo wyczytałam że po nich jajniki trochę się uspokajają i okresy nie są tak bolesne. Przepisał mi je, a ja miałam nadzieje, że mój brzuch się trochę uspokoi. I rzeczywiście tak było. Wiadomo, w trakcie miesiączki odczuwałam ból ale już nie tak intensywny jak wtedy. Jednak tabletki anty i faszerowanie się hormonami, po paru miesiącach dały o sobie znać. Miałam wahania nastrojów, czułam się zmęczona, czasami łapały mnie nudności. Decyzja lekarza - Odstawienie. 1 miesiąc z okresem bez tabletek - wspaniale. Nic nie boli. Kurczę - Jestem zdrowa! Miesiąc temu miałam kolejny okres bez tabletek. Pech chciał, ze ból dopadł mnie podczas pisania egzaminu. Wiedziałam jedno - karetka nie przyjedzie. Więc zamówiłam taxówkę i pojechałam do przychodni studenckiej - już nie do szpitala, zeby nie narażać się na kolejne "wyśmianie". Tam Pani badająca mnie stwierdziła jedno. Wyrostek. Nie wiedziałam, czy mam się śmiać czy płakać. Byłam na kroplówce przez cały dzień, czekając na karetkę, która ma mnie transportować do szpitala, bo przecież operacja. Dodała, ze mam nic nie jeść i nic nie pić. Leżałam tak pod kroplówką a bóle nie ustępowały. W szpitalu natomiast podczas oględzin chirurga, który stwierdził, że to na pewno nie wyrostek, ale mogą być to NERKI i zapalenie pęcherza. Jednak wcześniej trzeba sprawdzić, czy nie jestem w ciąży. Szpitalna Pani Ginekolog powiedziała, ze nie zbada mnie podczas okresu, jedynie może zrobić zewnętrzne usg,na którym jak się domyślacie nic nie wyszło, bo wszystko zasłaniało endometrium. (płyn okresowy)Kolejny kierunek urolog. Na usg okazało się, ze prawa nerka ma problemy z filtrowaniem i wdarł się stan zapalny. Wszyscy się ucieszyli, bo poczuli że wpadli na to co mi jest. MA PANI ZAPALENIE PĘCHERZA. Wszyscy, oprócz mnie bo miewałam już zapalenia pęcherza i wiedziałam, ze ból który się z tym wiąże jest jedynie 1 z 10 jaki czułam w tamtej chwili. Nie mogłam się wysikać, wypróżnić, strasznie kuło mnie podbrzusze. Nie mogłam się wyprostować i mialam wrażenie, ze jeśli pójdę do toalety to zrobi mi się lepiej. Niestety było jeszcze gorzej. No ale dostałam przecież antybiotyk na zapalenie pęcherza, które być może uszkodziło nerki.Wszystko miało byc lepiej. Ból ustawał a ja miałam nadzieje, że to rzeczywiście zasługa antybiotyków a nie tego, ze okres najzwyczajniej w świecie dobiega końca. Dodam jeszcze tylko,że próby założenia tamponów były nierealne, a kujący ból podczas stosunków czasami był nie do zniesienia. No i przechodzę do meritum. W ten poniedziałek zaczęły się bóle. Kłujące, narastające, problemy z oddawaniem moczu - przeczuwałam jedno - miesiączka. Wiedziałam, ze najgorszy będzie drugi dzień, więc trzeźwo myśląc usiadłam przy komputerze i zaczęłam szukać dobrego ginekologa w Krakowie. Wiedziałam, ze we wtorek nie pomoże mi żaden szpital. Znalazłam dr.B, którego serdecznie mogę polecić, jeśli jesteście w trakcie poszukiwania idealnego gin. dla siebie (mam na myśli Kraków). Wzięłam ketonal i pojechałam na wizytę. Dzwoniąc oczywiście powiedziałam, że boli i że zależy mi na czasie. Nie było z tym żadnych problemów. Pan doktor nie miał uprzedzeń do tego, zeby zbadać mnie podczas okresu. Zrobił mi wewnętrzne usg, krew, mocz etc. A diagnoza była jedna - endometrioza. W czwartek mam kolejną wizytę i będziemy planować, co dalej. Narazie dostałam zastrzyki i leki. Trochę się rozpisałam, ale pomogło mi to drogie dziewczyny. :D Podsumowując chciałam powiedzieć tylko jedno: Nie dajcie sobie wmówić, że jesteście histeryczkami, że ból to norma. Normą jest życie bez myślenia o tym, że podczas okresu jesteście z niego wyłączone,a jedyne co macie przy sobie to leki przeciwbólowe i niemożliwe kłucie w podbrzuszu. (ps. u mnie to tych wszystkich objawów doszla jeszcze gorączka). Trzymam za Was kciuki, bo przecież endometrioza to nie wyrok. Są ludzie, którzy mają gorsze choroby. Damy radę, ważne że jest już zdiagnozowana i że od tej pory nikt nie powie mi, że dramatyzuję. Pozdrawiam Was ! :)

vwd
Moderator
Moderator
Posty: 4069
Rejestracja: piątek, 23 października 2009, 14:24

Re: Kobiety w trakcie miesiączki to histeryczki.

Postautor: vwd » piątek, 18 lipca 2014, 10:35

Witaj Kasiu na tym forum :)
Dzieki, ze opisalas nam swoja historie i dzieki za slowa otuchy i wsparcia :)
Tytul watku rzeczywiscie kontrowersyjny, az balam sie kto i co w nim napisal ;)
piszesz o kolejnej wizycie w czwartek - czego sie na niej dowiedzialas?
Bedziesz leczona farmakologicznie?

Viktoria
Udzielający się
Posty: 38
Rejestracja: piątek, 25 maja 2012, 11:50

Re: Kobiety w trakcie miesiączki to histeryczki.

Postautor: Viktoria » piątek, 24 października 2014, 11:43

Najważniejsze, że już zostałaś zdiagnozowana i jesteś pod fachowym okiem ;) Powodzenia, teraz będzie już coraz lepiej :)

domowniczka
Ekspert
Posty: 1507
Rejestracja: wtorek, 30 marca 2010, 10:05

Re: Kobiety w trakcie miesiączki to histeryczki.

Postautor: domowniczka » wtorek, 28 października 2014, 13:40

Rud22 pisze:Założyłam nowy wątek o dość kontrowersyjnym tytule.
To prawda :)
A gdzie jestes teraz? Co robisz? I jak sie czujesz?
pzdr. serdecznie
- domowniczka

Awatar użytkownika
gosiak76
Moderator
Moderator
Posty: 7373
Rejestracja: sobota, 22 maja 2010, 10:37

Re: Kobiety w trakcie miesiączki to histeryczki.

Postautor: gosiak76 » niedziela, 23 listopada 2014, 11:25

Wspaniale ze jest diagnoza oraz wiesz jak walczyc oraz co jest wrogiem. Powodzenia !!
Zycie jest tajemnica - stawiajac kolejny krok nigdy nie wiesz co odkryjesz

KASKA1404
Udzielający się
Posty: 11
Rejestracja: niedziela, 9 listopada 2014, 16:53

Re: Kobiety w trakcie miesiączki to histeryczki.

Postautor: KASKA1404 » niedziela, 23 listopada 2014, 15:33

Gosia dobrze napisała, najważniejsze że znasz już swojego wroga i znalazłaś lekarza do którego masz zaufanie, szkoda jedynie że tak długo męczyłaś się w bólu i nie ukrywajmy w bezsilności. Teraz głowa do góry i życzę samych zwycięstw w walce z tą BESTIĄ
Pozdrawiam

vwd
Moderator
Moderator
Posty: 4069
Rejestracja: piątek, 23 października 2009, 14:24

Re: Kobiety w trakcie miesiączki to histeryczki.

Postautor: vwd » środa, 26 listopada 2014, 11:49

Rud22 pisze:Założyłam nowy wątek o dość kontrowersyjnym tytule. Może na początek się przedstawię. Mam na imię Kasia i mam 22 lata. Obecnie mieszkam w Krakowie. Odkąd pamiętam zawsze miałam bolesne miesiączki. Bóle brzucha, pleców, czasami nawet nóg. Miały takie nasilenie, ze ciężko było mi wstać z łóżka, a nawet się wyprostować. Czasami dochodziły do tego mdłości i omdlenia.Co słyszałam od lekarzy ? To normalne. Pomogą środki rozkurczowe, przeciwbólowe. I owszem, może pomagały ale do czasu. Wyjechałam na studia, pierwszy miesiąc w obcym mieście. Poranny ból brzucha - okej, nic się nie dzieje, to tylko okres, wstaje ból zaczyna się nasilać, wymiotuje i ląduje na podłodze. Cuci mnie moja współlokatorka, jej koleżanka dzwoni po karetkę. Karetka nie przyjedzie, ponieważ nie ma zagrożenia życia. - cytując. Jedziemy do szpitala. Tam na wejściu usłyszałam, ze jestem histeryczką, że to że boli przy okresie to normalne, ze takie rzeczy się zdarzają. Każdy patrzył na mnie jak na skończoną idiotkę, nie dostałam nawet głupiego zastrzyku przeciwbólowego, za który wtedy mogłabym oddać wszystko. Wróciłam do domu. Poszłam do ginekologa, który stwierdził że mam "jakąś tam torbiel" na jajniku, ale powtarzając ulubione stwierdzenie lekarzy: "to normalne" i nie mam się czym stresować. SAMA poprosiłam go o tabletki anty, bo wyczytałam że po nich jajniki trochę się uspokajają i okresy nie są tak bolesne. Przepisał mi je, a ja miałam nadzieje, że mój brzuch się trochę uspokoi. I rzeczywiście tak było. Wiadomo, w trakcie miesiączki odczuwałam ból ale już nie tak intensywny jak wtedy. Jednak tabletki anty i faszerowanie się hormonami, po paru miesiącach dały o sobie znać. Miałam wahania nastrojów, czułam się zmęczona, czasami łapały mnie nudności. Decyzja lekarza - Odstawienie. 1 miesiąc z okresem bez tabletek - wspaniale. Nic nie boli. Kurczę - Jestem zdrowa! Miesiąc temu miałam kolejny okres bez tabletek. Pech chciał, ze ból dopadł mnie podczas pisania egzaminu. Wiedziałam jedno - karetka nie przyjedzie. Więc zamówiłam taxówkę i pojechałam do przychodni studenckiej - już nie do szpitala, zeby nie narażać się na kolejne "wyśmianie". Tam Pani badająca mnie stwierdziła jedno. Wyrostek. Nie wiedziałam, czy mam się śmiać czy płakać. Byłam na kroplówce przez cały dzień, czekając na karetkę, która ma mnie transportować do szpitala, bo przecież operacja. Dodała, ze mam nic nie jeść i nic nie pić. Leżałam tak pod kroplówką a bóle nie ustępowały. W szpitalu natomiast podczas oględzin chirurga, który stwierdził, że to na pewno nie wyrostek, ale mogą być to NERKI i zapalenie pęcherza. Jednak wcześniej trzeba sprawdzić, czy nie jestem w ciąży. Szpitalna Pani Ginekolog powiedziała, ze nie zbada mnie podczas okresu, jedynie może zrobić zewnętrzne usg,na którym jak się domyślacie nic nie wyszło, bo wszystko zasłaniało endometrium. (płyn okresowy)Kolejny kierunek urolog. Na usg okazało się, ze prawa nerka ma problemy z filtrowaniem i wdarł się stan zapalny. Wszyscy się ucieszyli, bo poczuli że wpadli na to co mi jest. MA PANI ZAPALENIE PĘCHERZA. Wszyscy, oprócz mnie bo miewałam już zapalenia pęcherza i wiedziałam, ze ból który się z tym wiąże jest jedynie 1 z 10 jaki czułam w tamtej chwili. Nie mogłam się wysikać, wypróżnić, strasznie kuło mnie podbrzusze. Nie mogłam się wyprostować i mialam wrażenie, ze jeśli pójdę do toalety to zrobi mi się lepiej. Niestety było jeszcze gorzej. No ale dostałam przecież antybiotyk na zapalenie pęcherza, które być może uszkodziło nerki.Wszystko miało byc lepiej. Ból ustawał a ja miałam nadzieje, że to rzeczywiście zasługa antybiotyków a nie tego, ze okres najzwyczajniej w świecie dobiega końca. Dodam jeszcze tylko,że próby założenia tamponów były nierealne, a kujący ból podczas stosunków czasami był nie do zniesienia. No i przechodzę do meritum. W ten poniedziałek zaczęły się bóle. Kłujące, narastające, problemy z oddawaniem moczu - przeczuwałam jedno - miesiączka. Wiedziałam, ze najgorszy będzie drugi dzień, więc trzeźwo myśląc usiadłam przy komputerze i zaczęłam szukać dobrego ginekologa w Krakowie. Wiedziałam, ze we wtorek nie pomoże mi żaden szpital. Znalazłam dr.B, którego serdecznie mogę polecić, jeśli jesteście w trakcie poszukiwania idealnego gin. dla siebie (mam na myśli Kraków). Wzięłam ketonal i pojechałam na wizytę. Dzwoniąc oczywiście powiedziałam, że boli i że zależy mi na czasie. Nie było z tym żadnych problemów. Pan doktor nie miał uprzedzeń do tego, zeby zbadać mnie podczas okresu. Zrobił mi wewnętrzne usg, krew, mocz etc. A diagnoza była jedna - endometrioza. W czwartek mam kolejną wizytę i będziemy planować, co dalej. Narazie dostałam zastrzyki i leki. Trochę się rozpisałam, ale pomogło mi to drogie dziewczyny. :D Podsumowując chciałam powiedzieć tylko jedno: Nie dajcie sobie wmówić, że jesteście histeryczkami, że ból to norma. Normą jest życie bez myślenia o tym, że podczas okresu jesteście z niego wyłączone,a jedyne co macie przy sobie to leki przeciwbólowe i niemożliwe kłucie w podbrzuszu. (ps. u mnie to tych wszystkich objawów doszla jeszcze gorączka). Trzymam za Was kciuki, bo przecież endometrioza to nie wyrok. Są ludzie, którzy mają gorsze choroby. Damy radę, ważne że jest już zdiagnozowana i że od tej pory nikt nie powie mi, że dramatyzuję. Pozdrawiam Was ! :)

masz racje - sa gorsze choroby
Co u Ciebie? jak sie czujesz?

Awatar użytkownika
gosiak76
Moderator
Moderator
Posty: 7373
Rejestracja: sobota, 22 maja 2010, 10:37

Re: Kobiety w trakcie miesiączki to histeryczki.

Postautor: gosiak76 » piątek, 9 stycznia 2015, 12:22

Co u Ciebie - jak wyglada dalsze postepowanie w leczeniu ?? Pozdrawiam cieplo.
Zycie jest tajemnica - stawiajac kolejny krok nigdy nie wiesz co odkryjesz


Wróć do „Moja historia endometriozy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości