miesiaczkowy granat w brzuchu

Co zrobić, gdy dowiesz się, że masz endometriozę. Jak z tym żyć - porady i wskazówki.
Awatar użytkownika
gosiak76
Moderator
Moderator
Posty: 7373
Rejestracja: sobota, 22 maja 2010, 10:37

miesiaczkowy granat w brzuchu

Postautor: gosiak76 » środa, 9 lutego 2011, 23:01

Ciekawy i obszerny artykuł o endometriozie opublikowała "Gazeta Wyborcza". W tekście pt. "Miesiączkowy granat w brzuchu, czyli endometrioza" czytamy m.in.:

Powodem endometriozy jest występowanie tkanki przypominającej błonę śluzową macicy (tzw. endometrium) poza macicą. Nie wiadomo, w jaki sposób śluzówka wędruje i się rozsiewa, a potem zagnieżdża w postaci drobnych, zaledwie kilkukomórkowych fragmentów. John Albertson Samson, amerykański ginekolog, w 1927 r. zasugerował, że część komórek endometrium wraz z krwią miesiączkową przedostaje się do jajowodów, stamtąd do jamy brzusznej, potem do otrzewnej, jajników, jelit, wyrostka robaczkowego i ścian pęcherza, a nawet do płuc, mózgu i siatkówki oka. Ale taka wsteczna miesiączka jest dość powszechna, zdarza się u 90 proc. kobiet.
Według innej hipotezy w organizmie chorych kobiet dochodzi do metaplazji, czyli do powstania komórek odmiennych czynnościowo i morfologicznie od swojej macierzy. W tym przypadku z komórek wyściółki otrzewnej powstają tkanki przypominające śluzówkę macicy. Nie wiadomo, co je wywołuje, być może przyczyną są jakieś predyspozycje genetyczne (endometrioza często występuje wśród bliskich krewnych). W każdym razie zachowują się podobnie jak błona śluzowa. Podczas cyklu miesięcznego pod wpływem zmian hormonalnych nieprawidłowe komórki narastają, a potem się złuszczają w trakcie menstruacji. Towarzyszy temu niewielkie krwawienie, swego rodzaju minimiesiączka, z tą różnicą, że przebiega w jamie brzusznej, a nie w macicy. Na dodatek nieprawidłowa tkanka śluzówki nie jest usuwana z organizmu podczas miesiączki tak jak ta, która powstaje w macicy.

Pocieszeniem jest, że guzki endometriozy rzadko przekształcają się w nowotwory złośliwe. Zauważono jedynie, że cierpiące na endometriozę kobiety nieco częściej chorują na raka jajników i piersi. Mają za to różnego rodzaju dolegliwości i zaburzenia całego układu rozrodczego nasilające się wraz z postępowaniem choroby. Jajeczka, jeśli nawet powstaną, nie są zdolne do zapłodnienia. Te, które połączą się z plemnikiem, są blokowane w jajowodach. Jeśli przedostaną się do macicy, nie mogą się zagnieździć albo powodują poronienia lub przedwczesne porody.

Endometrioza rozwija się podstępnie. Często powoduje bóle w okolicy miednicy małej i podbrzusza. - Zwykle są one silniejsze niż "normalne" skurcze miesiączkowe i powinny być powodem do niepokoju, tym bardziej gdy podczas miesiączki występują obfite krwawienia - mówi prof. Włodzimierz Baranowski, z Kliniki Ginekologii i Ginekologii Onkologicznej, Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie. Ale takie bóle nie są regułą. Choroba wywołuje też wiele tzw. nieswoistych dolegliwości. Ból pojawia w okolicy biodra, pachwiny, może promieniować do odbytnicy i być rozdzierający. Mogą występować dolegliwości podczas lub po stosunku, a także bolesne wypróżnianie i oddawanie moczu oraz częste zmęczenie. Bóle w podbrzuszu pojawiają się zarówno podczas miesiączki, jak i kilka dni, do tygodnia przed menstruacją. I trwają przez cały czas krwawienia miesiączkowego. Na dodatek występują plamienia międzymiesiączkowe.
Choroba ma często indywidualny przebieg, a żeby jeszcze bardziej utrudnić rozpoznanie - może nie dawać jakichkolwiek objawów. Nie ma też przedziału wieku, w którym nie występuje. Najczęściej chorują kobiety w wieku 25-35 lat, ale zdarza się u kobiet starszych, po menopauzie, jak też u nastolatek.

Endometrioza to choroba na całe życie. Nie można się z niej wyleczyć. - Terapia polega głównie na łagodzeniu bólu i innych dolegliwości - mówi prof. Tomasz Paszkowski z kliniki ginekologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie. Zabieg chirurgiczny, najczęściej laparoskopowy, pozwala usunąć zrosty, a przynajmniej część z nich, a także wyciąć zmiany otrzewnowe i torbiele na jajnikach. Ale nie zatrzymuje choroby. Zresztą nie wszystkie kobiety powinny być operowane. Jeśli rozmiary torbieli na jajnikach nie przekraczają 3 cm, wystarczy zastosować leczenie farmakologiczne.
Kobiety, które pragną zajść w ciążę, powinny jak najszybciej poddać się zabiegowi in vitro. To jedyna dla nich szansa na doczekanie się upragnionego potomstwa.

Zrodlo: http://www.nieplodnosc.pl/artyku-y-i-wy ... ometriozie
Zycie jest tajemnica - stawiajac kolejny krok nigdy nie wiesz co odkryjesz

Awatar użytkownika
gosiak76
Moderator
Moderator
Posty: 7373
Rejestracja: sobota, 22 maja 2010, 10:37

Re: miesiaczkowy granat w brzuchu

Postautor: gosiak76 » środa, 9 lutego 2011, 23:05

Co dziesiąta kobieta cierpi na endometriozę - skrytą, mało znaną i podstępną chorobę. Większość z nich musi się z nią borykać przez całe życie.

W ciągu 12 lat byłam u ginekologa, urologa, gastrologa i ortopedy, u lekarzy niemal wszystkich specjalności. Odczuwałam bóle podczas miesiączkowania, a także bóle pęcherza, przewodu pokarmowego, a nawet krzyża. Miałam podejrzenie zapalenia wyrostka robaczkowego, trafiłam na ostry dyżur do szpitala. W końcu odsyłano mnie do psychiatry. Ale nie dałam się zwariować. Sama zaczęłam studiować, co może mi dolegać. Tak odkryłam, że to może być endometrioza - mówi pani Barbara.

Przykład pani Barbary nie jest wyjątkiem, niestety. Wiele innych kobiet w wieku rozrodczym ma podobne dolegliwości i takie same, przykre doświadczenia. - Przez 6 lat chodziłam systematycznie do ginekologa na badania. Zawsze wszystko było w porządku. Przekonano mnie, że taka to natura kobiety, że coś tam boli, zwłaszcza podczas miesiączkowania. Na tydzień przed okresem bolało mnie podbrzusze, występowały poty nocne, bóle w kościach, pojawiały się kłopoty z koncentracją i mdłości. Przez pierwsze dwa dni cyklu, żeby jakoś funkcjonować, łykałam po 6-8 tabletek pyralginy dziennie i robiłam nasiadówki w gorącej wodzie, przykładałam termofor. Niekiedy nie mogłam się wyprostować i chodziłam zgięta w pół - jakby granat mi wybuchł w brzuchu. Jednym słowem, byłam jak wrak - zwierza się Karina z Łodzi

Lekarze stawiają błędną diagnozę, gdyż mylą endometriozę z zapaleniem przydatków, zespołem jelita drażliwego lub innymi dolegliwościami. Wielu z nich sądzi, że jest to rzadka choroba, co nie jest prawdą. Z najnowszych danych opublikowanych w 2010 r. w USA wynika, że występuje ona u jednej na 10 kobiet w wieku rozrodczym. A są to jedynie przypadki już wykrytej choroby. Na całym świecie może zatem chorować nawet 200 mln kobiet, w Polsce - około 1 mln. Tak było już od dawna, bo endometrioza nie jest chorobą współczesnej cywilizacji. Daniel Shroen po raz pierwszy opisał ją już w 1690 r. (w dziele "Disputatio Inauguralis Medica de Ulceribus Ulceri"). Prawie sto lat później, w 1769 r., jej objawy dokładnie przedstawił Arthur Duff. Ale mimo to wciąż jest późno wykrywana. Większość kobiet nadal dowiaduje się, że cierpi na to schorzenie dopiero po 8 latach od wystąpienia pierwszych dolegliwości.

U pani Kariny podejrzewano jedynie tzw. zespół napięcia przedmiesiączkowego, choć miała już utrzymujący się przez 6 tygodni stan podgorączkowy, a także utrudniający chodzenie kłujący ból w lewym boku. Uparła się, by wykonano u niej badanie USG. A gdy wykryto na jajniku torbiel dwukomorową o rozmiarach 9 cm na 8 cm, dowiedziała się, że "zaniedbała sprawę". O dwa lata za późno zgłosiła się na leczenie.

Wędrująca śluzówka macicy

Powodem endometriozy jest występowanie tkanki przypominającej błonę śluzową macicy (tzw. endometrium) poza macicą. Nie wiadomo, w jaki sposób śluzówka wędruje i się rozsiewa, a potem zagnieżdża w postaci drobnych, zaledwie kilkukomórkowych fragmentów. John Albertson Samson, amerykański ginekolog, w 1927 r. zasugerował, że część komórek endometrium wraz z krwią miesiączkową przedostaje się do jajowodów, stamtąd do jamy brzusznej, potem do otrzewnej, jajników, jelit, wyrostka robaczkowego i ścian pęcherza, a nawet do płuc, mózgu i siatkówki oka. Ale taka wsteczna miesiączka jest dość powszechna, zdarza się u 90 proc. kobiet.

Według innej hipotezy w organizmie chorych kobiet dochodzi do metaplazji, czyli do powstania komórek odmiennych czynnościowo i morfologicznie od swojej macierzy. W tym przypadku z komórek wyściółki otrzewnej powstają tkanki przypominające śluzówkę macicy. Nie wiadomo, co je wywołuje, być może przyczyną są jakieś predyspozycje genetyczne (endometrioza często występuje wśród bliskich krewnych). W każdym razie zachowują się podobnie jak błona śluzowa. Podczas cyklu miesięcznego pod wpływem zmian hormonalnych nieprawidłowe komórki narastają, a potem się złuszczają w trakcie menstruacji. Towarzyszy temu niewielkie krwawienie, swego rodzaju minimiesiączka, z tą różnicą, że przebiega w jamie brzusznej, a nie w macicy. Na dodatek nieprawidłowa tkanka śluzówki nie jest usuwana z organizmu podczas miesiączki tak jak ta, która powstaje w macicy.

- Obojętnie, która hipoteza jest słuszna, wydaje się, że istotną rolę w powstaniu i rozwoju endometriozy odgrywa wadliwie działający układ immunologiczny - mówi prof. Baranowski. U kobiet zdrowych znajdujące się poza macicą komórki błony śluzowej są likwidowane przez układ odpornościowy. Ale u tych ze skłonnością do endometriozy są one tolerowane. Z tego powodu w różnych miejscach organizmu powstają wszczepy nieprawidłowych komórek. Z nich tworzą się stany zapalne, a następnie stale powiększające się zrosty, które doprowadzają do nieodwracalnego już włóknienia tkanek i zniekształcenia oraz sklejania się narządów miednicy. Gdy usytuowane są na zewnętrznej ścianie macicy, powodują jej tyłozgięcie. Na jajnikach powstają wypełnione starą krwią smołowate torbiele, które mogą mieć ponad 10 cm średnicy.

Pocieszeniem jest, że guzki endometriozy rzadko przekształcają się w nowotwory złośliwe. Zauważono jedynie, że cierpiące na endometriozę kobiety nieco częściej chorują na raka jajników i piersi. Mają za to różnego rodzaju dolegliwości i zaburzenia całego układu rozrodczego nasilające się wraz z postępowaniem choroby. Jajeczka, jeśli nawet powstaną, nie są zdolne do zapłodnienia. Te, które połączą się z plemnikiem, są blokowane w jajowodach. Jeśli przedostaną się do macicy, nie mogą się zagnieździć albo powodują poronienia lub przedwczesne porody.

Ból i kłopoty z płodnością

Endometrioza rozwija się podstępnie. Często powoduje bóle w okolicy miednicy małej i podbrzusza. - Zwykle są one silniejsze niż "normalne" skurcze miesiączkowe i powinny być powodem do niepokoju, tym bardziej gdy podczas miesiączki występują obfite krwawienia - mówi prof. Włodzimierz Baranowski, z Kliniki Ginekologii i Ginekologii Onkologicznej, Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie. Ale takie bóle nie są regułą. Choroba wywołuje też wiele tzw. nieswoistych dolegliwości. Ból pojawia w okolicy biodra, pachwiny, może promieniować do odbytnicy i być rozdzierający. Mogą występować dolegliwości podczas lub po stosunku, a także bolesne wypróżnianie i oddawanie moczu oraz częste zmęczenie. Bóle w podbrzuszu pojawiają się zarówno podczas miesiączki, jak i kilka dni, do tygodnia przed menstruacją. I trwają przez cały czas krwawienia miesiączkowego. Na dodatek występują plamienia międzymiesiączkowe.

Choroba ma często indywidualny przebieg, a żeby jeszcze bardziej utrudnić rozpoznanie - może nie dawać jakichkolwiek objawów. Nie ma też przedziału wieku, w którym nie występuje. Najczęściej chorują kobiety w wieku 25-35 lat, ale zdarza się u kobiet starszych, po menopauzie, jak też u nastolatek.

Karolina Gilarska z Polskiego Stowarzyszenia "Endometrioza" odczuwała dolegliwości już od pierwszej miesiączki. Przez 6 lat chodziła po różnych specjalistach, zanim lekarze uwierzyli, że nie jest hipochondryczką. - Potwornie cierpiałam. Chwilami miałam tak silne bóle podbrzusza, krzyża i pęcherza, że nie mogłam wyjść z dom do pracy ani wstać z łóżka, żeby zrobić sobie choćby herbatę - mówi. Endometriozę wykryto u niej po wykonaniu laparoskopii, mało inwazyjnego zabiegu pozwalającego zajrzeć do wnętrza jamy brzusznej.

Inne kobiety biegają po lekarzach i klinikach leczenia niepłodności, bo nie mogą zajść w ciążę. - To częste sytuacje - odpowiada prof. Włodzimierz Baranowski. Aż ponad jedna trzecia, a niektóre badania sugerują, że nawet połowa kobiet mających kłopoty z płodnością, jest chora na endometriozę. To jeden z głównych objawów tej choroby, nie zawsze z nią kojarzony.

Ciąża nie leczy

Endometrioza to choroba na całe życie. Nie można się z niej wyleczyć. - Terapia polega głównie na łagodzeniu bólu i innych dolegliwości - mówi prof. Tomasz Paszkowski z kliniki ginekologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie. Zabieg chirurgiczny, najczęściej laparoskopowy, pozwala usunąć zrosty, a przynajmniej część z nich, a także wyciąć zmiany otrzewnowe i torbiele na jajnikach. Ale nie zatrzymuje choroby. Zresztą nie wszystkie kobiety powinny być operowane. Jeśli rozmiary torbieli na jajnikach nie przekraczają 3 cm, wystarczy zastosować leczenie farmakologiczne.

Kobiety, które pragną zajść w ciążę, powinny jak najszybciej poddać się zabiegowi in vitro. To jedyna dla nich szansa na doczekanie się upragnionego potomstwa. - Jestem tego najlepszym przykładem, dzięki zabiegowi sztucznego zapłodnienia urodziłam bliźniaki, dwóch wspaniałych chłopców - mówi Barbara Kossakowska. Metoda in vitro pomogła też zajść w ciążę Karolinie Gilarskiej, która urodziła córeczkę. Niestety, po porodzie nie kończą się kłopoty kobiet z endometriozą. Lekarze często powtarzają, że jedynym lekiem na tę chorobę jest jak najszybsze zajście w ciążę, ale to nieprawda. Ciąża nie leczy, a choroba powraca, podobnie jak po operacji czy leczeniu farmakologicznym. - Objawy powróciły, ale najważniejsze, że mam dziecko - mówi Karolina Gilarska.


Leczenie farmakologiczne
Standardem w leczeniu endometriozy są analogi hormonu uwalniającego gonadotropinę (tzw. analogi GnRH), wywołujące tzw. sztuczną menopauzę. W Polsce są jednak rzadko stosowane, bo z powodu braku refundacji są zbyt drogie. Państwo dopłaca u nas jedynie do leków takich jak danazol, od których się już odchodzi z powodu zbyt dużej liczby powikłań. - Nowością jest dienogest, lek z grupy progestagenów, pierwszy preparat doustny do długotrwałego stosowania - mówi prof. Tomasz Paszkowski. Lek może być stosowany przez 65 tygodni, ale uśmierzające ból działanie utrzymuje się przez kolejne 24 tygodnie.

Zrodlo: http://wyborcza.pl/1,75476,9043016,Mies ... rioza.html
Zycie jest tajemnica - stawiajac kolejny krok nigdy nie wiesz co odkryjesz

vwd
Moderator
Moderator
Posty: 4069
Rejestracja: piątek, 23 października 2009, 14:24

Re: miesiaczkowy granat w brzuchu

Postautor: vwd » czwartek, 10 lutego 2011, 09:48

tak do konca to sie nie zgadzam ze wszystkim co zostalo tu powiedziane... ;)
Podjelabym dyskusje :D Czy ktoras z Was ma na to ochote? ;)

Awatar użytkownika
gosiak76
Moderator
Moderator
Posty: 7373
Rejestracja: sobota, 22 maja 2010, 10:37

Re: miesiaczkowy granat w brzuchu

Postautor: gosiak76 » czwartek, 10 lutego 2011, 18:19

ja zawsze mam ochote i dobrze o tym wiemy :) ale niestety wybieram sie do szpitala wiec nie bede mogla jej podtrzymac na jakis czas.
Zycie jest tajemnica - stawiajac kolejny krok nigdy nie wiesz co odkryjesz

vwd
Moderator
Moderator
Posty: 4069
Rejestracja: piątek, 23 października 2009, 14:24

Re: miesiaczkowy granat w brzuchu

Postautor: vwd » piątek, 11 lutego 2011, 10:58

gosiak76 pisze:Kobiety, które pragną zajść w ciążę, powinny jak najszybciej poddać się zabiegowi in vitro.
Nie zgadzam sie np. z tym stwierdzeniem...

Awatar użytkownika
gosiak76
Moderator
Moderator
Posty: 7373
Rejestracja: sobota, 22 maja 2010, 10:37

Re: miesiaczkowy granat w brzuchu

Postautor: gosiak76 » sobota, 12 lutego 2011, 16:35

Z tym akurat sie tez nie zgadzam bo sa kobiety z endo ktore po laparo i leczeniu lekami moga zajsc w ciaze w nauralny sposob - niekoniecznie poprzez in vitro.
Zycie jest tajemnica - stawiajac kolejny krok nigdy nie wiesz co odkryjesz

Awatar użytkownika
karolina794
Ekspert
Posty: 381
Rejestracja: czwartek, 14 października 2010, 20:50

Re: miesiaczkowy granat w brzuchu

Postautor: karolina794 » sobota, 12 lutego 2011, 18:26

Odbiegając troszke od dyskusji zauważam,że coraz częściej pojawiają się artykuły na temat endometriozy.Chciałam sie pochwalić,iż jestem ku końcowi listu do ministerstwa zdrowia.Wspominam w nim o 2 dla nas najważniejszych sprawach:refundacji leków i wpisaniu endo na listę chorób przewlekłych.opieram się na własnej chorobie i doświadczeniu z nią,a także pozwolę sobie skorzystać ze statystyki naszego forum.Oczywiście mówię o samych liczbach i procentach,wszystko całkowicie anonimowo.
Gdzie są dzieci tam blisko do gwiazd *************

domowniczka
Ekspert
Posty: 1507
Rejestracja: wtorek, 30 marca 2010, 10:05

Re: miesiaczkowy granat w brzuchu

Postautor: domowniczka » środa, 23 lutego 2011, 14:16

B.pieknie Karolinko :) A czy to bedzie list otwarty? tzn. czy zamiescisz go rowniez w necie??
Podobnie jak Ty, zauwazam, ze ostatnio sie duzo mowi i pisze o endo. Mysle, ze sie do tego troszke przyczyniamy ;)
w dyskusji nt. zamieszczonego tu art. popieram zdanie vwd i Gosi :) Myslicie, ze ktos na forum moze podzielac poglad prof. w tej kwestii?

Aldona
Ekspert
Posty: 272
Rejestracja: czwartek, 10 lutego 2011, 15:33

Re: miesiaczkowy granat w brzuchu

Postautor: Aldona » czwartek, 24 lutego 2011, 14:00

Ja też popieram Wasze zdanie odnośnie info o in vitro. Jestem po operacji, na in vitro na razie mnie nie stać. Liczę, że w końcu ktoś da nam szansę i może będzie dla takich kobiet jak my choć w jakimś stopniu dofinansowane.
Karolinko chętnie zapoznałabym się z pismem nad którym pracujesz i wielki szacun dla Ciebie kobietko. :wink:

domowniczka
Ekspert
Posty: 1507
Rejestracja: wtorek, 30 marca 2010, 10:05

Re: miesiaczkowy granat w brzuchu

Postautor: domowniczka » środa, 2 marca 2011, 11:06

dofinansowania nie bedzie w PL jeszcze dlugie lata, PO nie ma sily przebicia, a PIS w zyciu sie na to nie zgodzi! :(
zostalysmy z tym problemem same :oops: Dlatego wazne sa takie inicjatywy jak Karolinki, aby w ogole poruszyc problem endo, aby w ogole mowic o bezplodnosci, o leczeniu, a w konsekwencji o wspomaganiu prokreacji :) leki przestarzale, drogie, utrudniony dostep do specjalistow, do bad., brak dofinansowania... a przyrost naturalny spada! :cry: To juz nie tylko granat w brzuchu, to gramnat w panstwie polskim! wybuchnie, rozerwie... i bedziemy odradzac sie ze strzepow...

Awatar użytkownika
gosiak76
Moderator
Moderator
Posty: 7373
Rejestracja: sobota, 22 maja 2010, 10:37

Re: miesiaczkowy granat w brzuchu

Postautor: gosiak76 » środa, 2 marca 2011, 13:18

I to jest bardzo smutne ze tak dzieje sie w Polsce bo inne kraje inaczej podchodza do tego tematu - jezeli leczysz sie na endo w Anglii w ramach NHS (polski NFZ) to nie placisz za leki - chyba ze leczysz sie prywatnie to placisz ale tylko wtedy gdy nie masz prywatnego ubezpieczenia zdrowotnego.
Zycie jest tajemnica - stawiajac kolejny krok nigdy nie wiesz co odkryjesz

Awatar użytkownika
hercik17
Ekspert
Posty: 1444
Rejestracja: środa, 9 marca 2011, 08:53

Re: miesiaczkowy granat w brzuchu

Postautor: hercik17 » poniedziałek, 14 marca 2011, 07:19

Temat in vitro też mnie interesuje,ale macie rację ,u nas jeszcze długo nie będzie refundacji.A mnie nie stać na in vitro.Gdzieś czytałam temat in vitro i jeden palant z rządu wypowiedział się że ''jeśli kogoś nie stać na in vitro to znaczy że nie stać go na dziecko'' zawsze mają odpowiedzi na wszystkie pytania !
"Codziennie upadam...codziennie się waham...codziennie podpieram...Ale dźwigam cały mój świat i dźwigać będę..."

domowniczka
Ekspert
Posty: 1507
Rejestracja: wtorek, 30 marca 2010, 10:05

Re: miesiaczkowy granat w brzuchu

Postautor: domowniczka » poniedziałek, 14 marca 2011, 10:55

hercik17 pisze:A mnie nie stać na in vitro.Gdzieś czytałam temat in vitro i jeden palant z rządu wypowiedział się że ''jeśli kogoś nie stać na in vitro to znaczy że nie stać go na dziecko'' zawsze mają odpowiedzi na wszystkie pytania !
On nie mogl byc z rzadu, ale z parlamentu ;) Rzad Tuska popiera in vitro :) ale ktokolwiek to byl- to jednak palant!

Awatar użytkownika
gosiak76
Moderator
Moderator
Posty: 7373
Rejestracja: sobota, 22 maja 2010, 10:37

Re: miesiaczkowy granat w brzuchu

Postautor: gosiak76 » poniedziałek, 14 marca 2011, 15:40

Gdyby nie zabierali spoleczenstwu pieniedzy i nie podnosili podatkow i nie dokladali nowych pomyslow z polisami to uwazam ze wygladaloby to inaczej - niech ten co sie wypowiedzial ujmie sobie pieniedzy z diety albo niech ma zwykle pobory - ciekawa jestem jak wypowiedzialby sie wtedy w tej kwestii gdyby do in vitro musial podchodzic nie raz a kilka razy na dodatek :!:
Zycie jest tajemnica - stawiajac kolejny krok nigdy nie wiesz co odkryjesz


Wróć do „Mam endometriozę i co dalej?”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość